wtorek, 8 sierpnia 2017

Na fali szoku

Po świetnych książkach Johna Brunnera Wszyscy na Zanzibarze oraz Ślepe stado, przyszedł czas sięgnąć po jego trzecią powieść - Na fali szoku, wydaną w ramach serii Artefakty. I ponownie nie spotkał mnie zawód, choć nie była to ani łatwa, ani lekka lektura. Książka opowiada o Nicku Haflingerze - niezwykłym zbiegu, który potrafi zmieniać swoje tożsamości, oraz pozostawać anonimowy, jednym słowem: nie istnieje. Został wykształcony w Tarnover - ośrodku, który pozyskuje najinteligentniejsze jednostki, by wcielić je do służby rządowej, poprzez odpowiednie kształcenie oraz pranie mózgu. Nickowi udało się jednak uciec z Tarnover, by rozpocząć poszukiwania sposobu, w jaki mógłby uwolnić umysły zniewolonych mas przez komputery i uratować świat stojący na skraju zagłady po trzęsieniu ziemi. Nie udaje mu się jednak pozostać długo na wolności, bowiem rząd użył wszelkich środków, aby go dopaść. Obecnie zaś z powrotem w Tarnover zostaje poddany szczegółowemu i bolesnemu przesłuchaniu...

Na fali szoku od samego początku wymaga dużego skupienia i kojarzenia faktów. Brunner nie rozpoczyna swojej książki od żadnego wstępu, czy wprowadzenia, tylko od razu rzuca czytelnika w wir wydarzeń. Nie inaczej jest w przypadku tej książki. Dopiero z czasem zacząłem dostrzegać o co tak naprawdę chodzi w całej fabule, ponieważ nawet najlepszy opis nie odda tego. Wpływ na to fakt, że akcja biegnie dwutorowo. W czasie rzeczywistym Haflinger jest przesłuchiwany przez agentów rządowych w Tarvnover, zaś z drugiej strony mamy retrospekcje sztucznie wywoływane, aby poznać, co dokładnie Nick robił. Dodatkowo, Brunner umieszcza liczne wstawki z gazet i innych dokumentów, które opisują aktualne wydarzenia. Dzięki tak wielu różnym sposobom opowiadania historii, mamy bardzo szeroki ogląd na sytuację i całą historię, nie tylko z perspektywy Nicka, co jest niewątpliwie dużym atutem.

Na fali szoku posiada stosunkowo małą liczbę bohaterów. Mamy Nickiego Haflingera - ponadprzeciętnie inteligentnego człowieka, wykształconego w Tarvover. Z jego punktu widzenia obserwujemy praktycznie całą fabułę powieści. Kate Lilleberg - poznana w jednej z firm, gdzie Nick zaczął pracować w ramach kolejnego wcielenia swojej osobowości. Jest również Paul T. Freeman, który przesłuchuje Nicka - w ich trakcie jego ślepa wiara w słuszność Tarnover zostaje zachwiana, oraz Ralpha C. Hartza - dyrektora Tarvover, któremu Freeman zdaje relacje z przesłuchań. Z nich wszystkich najbardziej wyróżnia się Haflinger, jak się łatwo domyślić, ale też nie jakoś szczególnie. Wszystkie te postacie mamy okazję mniej lub bardziej poznać, ale brakuje w nich pewnej głębi, lepszego nakreślenia ich zachowań, celów, czy charakterów. Wydawać się może, że będzie to wada, ale w przypadku tej powieści bohaterowie nie są aż tak ważni, liczy się wizja jaką chciał autor przekazać. 

I właśnie owa wizja świata Brunnera po raz kolejny mnie oczarowała i wprawiła w ciąg przemyśleń. Pomimo że jest to powieść wydana ponad 40 lat temu, to treści jakie sobą reprezentuje są jak najbardziej aktualne. Świat w jakim przyszło żyć Haflingerowi jest ogarnięty cybernetycznym szaleństwem. Szybkie i maniakalne życie, praktycznie brak relacji międzyludzkich, nieustanna inwigilacja - nawet w konfesjonałach są kamery i mikrofony... Ludzie przechodzą kolejne załamania nerwowe, nie mogąc sprostać tak szybkiemu życiu i dążeniu do bycia na bieżąco ze wszelkimi informacjami. Trudno nie zauważyć jak opisana dziesiątki lat temu wizja przyszłości jest dzisiaj aktualna. Coraz więcej osób nie wyobraża sobie bycia offline przez kilka dni, wyjazdu do miejsca, gdzie nie ma dostępu do internetu, a co rano mnóstwo ludzi budzi się i przegląda media społecznościowe, żeby sprawdzić, co się działo od wczoraj i być na bieżąco... Jakby tego było mało, to ludzie w wizji Brunnera są poddawani niepotrzebnym psychoterapiom, a ich myślenie jest uwarunkowywane od dzieciństwa. A rząd posiada władzę absolutną i może sterować życiem każdego obywatela...

Na fali szoku nie jest lekką, ani łatwą powieścią. Wymaga od czytelnika dużego skupienia oraz kojarzenia faktów, w zamian oferując lekturę na bardzo wysokim poziomie. Nie jest to optymistyczna wizja, jak w każdej książce Brunnera, ale w ten sposób autor chce zwrócić uwagę na pewne problemy i ważne tematy. Warto się nad nimi zastanowić, ponieważ są jak najbardziej aktualne.

Moja ocena 8/10

Tytuł: Na fali szoku
Seria: Artefakty
Tom: 6
Autor: John Brunner
Wydawnictwo: Mag
Data wydania: 09.09.2015
Liczba stron: 284
ISBN:9788374805582

7 komentarzy:

  1. Brunner jest spoko :) Wszystkie trzy powieści bardzo mi się podobały, ale "Ślepe stado" najbardziej, "Na fali szoku" chyba bym uplasowała na trzecim miejscu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak samo, ale Na fali szoku wciąż jest udaną powieścią :)

      Usuń
  2. Brunner to bez wątpienia wizjoner, i to kapitalny. Jego książki są bardzo realistyczne i te pesymistyczne wizje mogą się ziścić, już się niektóre spełniają. Uwielbiam jego prozę i ucieszył cholernie fakt, że Mag jednak będzie wydawał go dalej. :)

    PS: Ja mam podobnie, 1. WnZ 2. ŚS 3. Nfs Ale wszystko wysoki poziom. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, że jeszcze MAG wyda jakąś jego książkę - świetne powieści i tak bardzo na czasie :)

      Usuń
  3. Cóż, Brunner kusi, jak wiele powieści z Artefaktów... Bardzo sobie cenię książki s-f, które wydano kilkadziesiąt lat temu i nadal czyta się je dobrze - to dopiero świadczy dla mnie o geniuszu i wizjonerstwie autora, a nie pseudo naukowy i naszpikowany fizycznymi nieścisłościami bełkot, którego tak dużo można znaleźć w tym gatunku...
    Pozdrawiam!
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie cała seria Artefakty to świetny pomysł, a na półce książki wyglądają rewelacyjnie :)

      Usuń
  4. Muszę w końcu po Brunnera sięgnąć, jakąś ciągle mi z nim nie po drodze, chociaż gatunek powoli sobie oswajam ;)
    Zauważam pewną zależność, że w s-fi często bohaterowie nie są najważniejsi, a raczej wydarzenia i świat ich otaczający. Ciekawe.

    OdpowiedzUsuń