piątek, 4 listopada 2016

Ślepe stado

Całkiem niedawno John Brunner zachwycił mnie swoją niezwykle dopracowaną i przemyślaną wizją przyszłości w książce Wszyscy na Zanzibarze. Była to jedna z niewielu lektur, które tak mocno urzekły mnie swoim pomysłem i wykonaniem. Myślałem, że autor nie jest już mnie w stanie bardziej zachwycić a jednak. Stało się tak za sprawą Ślepego stada - trzeciej książki Brunnera wydanej w serii Artefakty

Ślepe stado to mroczna, ponura a przede wszystkim bardzo pesymistyczna wizja przyszłości. Ludzie każdego dnia muszą zmagać się z rosnącym zanieczyszczeniem powietrza, gleby a woda z kranu rzadko bywa zdatna do picia. To świat szkodników - szczurów, karaluchów oraz pcheł odpornych na wszelkie trucizny - zarówno na te legalne jak i nie, a bakterie powodujące wiele popularnych chorób są coraz bardziej odporne na większość znanych lekarstw... Brunner nie uczynił jednak z opisu świata głównej osi fabuły swojej książki, lecz z działalności firmy Nutripon, produkującej żywność na farmie hydroponicznej. Wysyła ona charytatywnie tony jedzenia do Afryki, aby walczyć z głodem i wspomóc tamtejszych mieszkańców. Jednak jedna z partii ich żywności wywołuje masowe szaleństwo wśród ludności, ponieważ została skażona trucizną niewiadomego pochodzenia. Wybuchają zamieszki, ginie wiele osób a część z nich zostaje nieuleczalnie chorych. A to jednak dopiero początek kłopotów firmy i nie tylko jej... Taka wizja świata nie może się oczywiście obyć bez kogoś, kto będzie walczył z korporacjami i państwem o czystszy i zdrowszy świat. Są nimi trainiści - ruch ekologiczny założony przez Austina Traina, który stworzył ich filozofię oraz zasady działania. Szybko jednak odsuwa się on na bok, widząc do jakich agresywnych zachowań dopuszczają się jego działacze, nad wyrost interpretując jego słowa. W opinii publicznej wciąż jest jednak uważany za ich przewodniczącego a władze Stanów Zjednoczonych chcą go aresztować za wszelką cenę i ukrócić coraz bardziej dotkliwe akty trainistów. Austin Train ma jednak swój własny plan jak rozwiązać pogarszającą się sytuację.

Ślepe stado jest książką w budowie przypominającej Wszyscy na Zanzibarze - została podzielona nie na rozdziały, lecz na miesiące a cała akcja zamyka się w jednym roku. Znajdziemy tutaj sceny opisujące główne wątki jak zagadka związana z Nutriponem, działalnością Traina, oraz kilku pobocznych bohaterów. Oprócz tego mamy szereg krótszych i dłuższych fragmentów w których autor pokazuje jak przeciętny człowiek musi zmagać się z zanieczyszczeniem powietrza, walczyć z niedoborem wody, jak wydaje większość swojego wynagrodzenia na lekarzy, oraz jak ciężko jest urodzić zdrowe dziecko bez żadnych chorób. Mają one postać krótkich wiadomości z prasy, scen z życia, czy wywiadów telewizyjnych. Budują one w ten sposób niesamowitą i pesymistyczną wizję świata. Co więcej Brunner przedstawia wszystko na chłodno - nie krytykuje ani nie moralizuje. Podsuwa jedynie czytelnikowi sceny, które mają go zmusić do własnych przemyśleń, do chwili refleksji nad tym, co się dzieje dookoła niego.

W książce Brunnera bohaterowie zdecydowanie nie ogrywają głównej roli i to nie ulega żadnej wątpliwości. Właściwie niewielu z nich dobrze poznamy, ponieważ główny wątek fabularny, jak i sprawy związane z Austinem Trainem często poznajemy poprzez szereg innych osób, czy inne wydarzenia a nie ich samych. Oprócz tego mamy setki epizodycznych bohaterów, poprzez których dowiadujemy się z jakimi problemami zmagają się mieszkańcy Ziemi. Według mnie najważniejsza dla Brunnera była wizja, dramaty jakie ludzie przeżywają każdego dnia oraz ukazanie jak bardzo zniszczony jest świat a nie kreacja bohaterów. Wydawać by się mogło, że będzie to raczej poważna wada, ale moim zdaniem tak jak to uczynił Brunner, pozwala się lepiej skupić na obrazie rzeczywistości jaką nam przedstawia a nie na tym kim jest dany bohater, kogo zna i co takiego robił w życiu. 

Najbardziej jednak przerażające w tej książce jest to, że jest ona wciąż aktualna! Nie wiem, czy nie nawet bardziej niż w czasach, kiedy została napisana przez autora w 1972 roku. Możemy myśleć, że problem zanieczyszczeń nas nie dotyczy, ale wystarczy chwilę się zastanowić, by pojąć jak niewiele a zarazem jak dużo brakuje, by nasz świat przypominał ten ze Ślepego stada. Nie ma przecież roku, by powietrze nie przekraczało norm czystości, by nie przeczytać o kolejnej katastrofie ekologicznej, o kolejnym nadużywaniu pestycydów i nawozów, aby tylko zwiększyć plony. Coraz więcej słyszymy także o dodawaniu antybiotyków do pasz, które później zjadamy, przez co bakterie nabierają coraz większej odporności... Jeśli ktoś śledzi uważnie wiadomości, to wcale tak dużo nie brakuje byśmy poczuli skutek działalności bakterii opornych na wszelkie znane lekarstwa... Jeśli książka Brunnera miała zmusić czytelnika do zastanowienia się, to zdecydowanie spełniła ona swoje zadanie!

Ślepe stado jest książką która wywołuje ogrom przemyśleń i z pewnością nie pozostawi czytelnika takiego samego po jej przeczytaniu. Przede wszystkim za sprawą wizji świata zniszczonego działalnością człowieka - truciznami, zanieczyszczeniami oraz antybiotykami i wbrew pozorom wcale nam do tego świata tak wiele nie brakuje... Polecam!

Moja ocena 10/10

Tytuł: Ślepe stado
Seria: Artefakty
Tom: 10
Autor: John Brunner
Wydawnictwo: Mag
Data wydania: 03.02.2016
Liczba stron: 432
ISBN:9788374806336

23 komentarze:

  1. No, powiem Ci, że zdecydowanie muszę zwrócić uwagę na tego autora. To już kolejna, która brzmi naprawdę ciekawie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście jestem z tych, którzy uważają, że Brunner się mylił. Zanim potrujemy się własnymi wynalazkami, potopimy się w wodzie z rozpuszczonych lodowców.;)

    Ale ja nie o tym. Nie zgadzam się z tym zdaniem: "Brunner nie uczynił jednak z opisu świata głównej osi fabuły swojej książki, lecz z działalności firmy Nutripon, produkującej żywność na farmie hydroponicznej. " (szczerze mówiąc, w dalszej części notki sam zdajesz się mu zaprzeczać). IMO cała ta afera z Nutriponem oraz ruchy trainistów mają właśnie za zadanie podkreślić pewne aspekty przedstawionej wizji świata. Są narzędziem do jego prezentacji, a nie historiami, dla których świat jest tylko dekoracją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wody w lodowcach nie ma aż tyle, by zatopić cały świat - choćbyśmy zakładali najgorsze scenariusze :) W wybuch III WŚ nie wierzę, chociaż nie jest za ciekawie na świecie, za to w zagładę w postaci bakterii odpornej na wszystkie lekarstwa już tak i to jest całkiem realne...

      Ja nie mówię, że to nie są narzędzia, lecz dla mnie taką główną osią fabuły była afera z Nutriponem i próba dowiedzenia się co się stało. Oczywiście to służyło do opisu świata i to było najważniejsze dla Brunnera. Lecz Ślepe stado nie jest tylko opisem takiej wizji - wyliczeniem mamy trucizny w glebie, woda z kranu jest niebezpieczna itp. To przede wszystkim powieść fabularna i stąd taki zwrot. Jeśli niezrozumiale, to napisałem to wybacz :)

      Usuń
    2. To było takie metaforyczne utopienie.;P

      No właśnie dla mnie to jest powieść fabularna dopiero na którymś tam miejscu. Brunner był po prostu na tyle sprawnym pisarzem, żeby uatrakcyjnić fabułą swoją wizję. Ale to właśnie było takie uatrakcyjnienie, li tylko.

      Usuń
    3. Nie mówię, że tak nie jest - dla mnie to nie była łatwa książka do zrecenzowania, więc napisałem tak jak ja to odebrałem :)

      Usuń
  3. DO Brunnera już mnie od dawna kusi, choć wiem, że nie będzie to najlżejsza lektura. Ale widać, że wywarł na Tobie ogromne wrażenie. Tym lepiej dla mnie, ale na chwilę obecną mam ochotę jedynie na pełnokrwiste fantasy i po żadne inne gatunki nie sięgam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt - nie jest to lekka lektura, ale nie jest bardzo ciężka. Wymaga na pewno skupienia :)

      Usuń
    2. A to sobie jakoś poradzę, jeżeli tylko trochę się zdyscyplinuję ;) Ale jak jest ciekwa, a sądzę, że jest, to skupienie będzie całkiem łatwe...

      Usuń
    3. To zatem czekam na Twoją opinię ;)

      Usuń
  4. "Ślepe stado", jak i "Wszyscy na Zanzibarze" jeszcze przede mną, ale już się cieszę na lekturę, zwłaszcza "WnZ".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będę wypatrywał recenzji - jestem ciekawy jak Ci się spodobają obie książki :)

      Usuń
    2. To trochę potrwa, w tym roku już raczej się za WnZ nie zabiorę, ale w przyszłym myślę, że już tak :)

      Przy okazji nominowałam Cię do LBA, jeśli masz ochotę to serdecznie zapraszam :)
      Więcej informacji tutaj: http://czarneespresso.blogspot.com/2016/11/liebster-blog-award.html

      Usuń
    3. Dzięki! Postaram się odpowiedzieć w najbliższym czasie :)

      Usuń
  5. Jak czytałam Brunnera, czy "Ślepe stado" czy WnZ uderzało mnie jak wielkim wizjonerem był autor. Mam nadzieję, że wizja ekologicznej apokalipsy się nie spełni, choć dużo już nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brunner miał niesamowity talent i wizje - świetne są jego książki ;)

      Usuń
  6. Ślepe stado to chyba moja ulubiona jak dotąd powieść Brunnera (przeczytałam AŻ trzy) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede mną jeszcze jedna, ale z opisu Ślepe stado zdecydowanie najbardziej mnie zainteresowało :)

      Usuń
  7. Zdecydowanie najbardziej przerażająca i realna wizja Brunnera. Nie ma książki, która by mi się podobała, bo wszystkie są świetne. I jak sięgniesz po "Na fali szoku" to też Cię autor zaskoczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się jeszcze w tym roku po niego sięgnąć, ale to chyba zdecydowanie coś innego niż WnZ, czy Ślepe stado :)

      Usuń
    2. No tak, bo to cybernetyka, więc coś innego. Ale też bardzo dobra dystopia. :)

      Usuń
  8. Konstrukcja powieści rzeczywiście podobna do WnZ ale nie sprawiała mi z początku takiego mętliku jak tam. Może po prostu przyzwyczaiłem się do sposobu w jaki pisał Brunner :). Ogólnie zgadzam się w 100% z Twoją recenzją. Przerażająca wizja, która praktycznie spełnia się na naszych oczach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo mi miło :) Oby się jednak ta wizja nie sprawdziła, ponieważ i tak obecnie mamy już dużo problemów...

      Usuń