Książki z gatunku grozy do niedawna bardzo rzadko gościły na mojej liście przeczytanych książek. Zmieniło się to dopiero przed paroma laty i od tego czasu sukcesywnie poznaję klasykę gatunku. A jedną z takich pozycji jest Omen Davida Seltzera.
W książce poznajemy historię Jeremiego Thorna, który jest amerykańskim ambasadorem w Wielkiej Brytanii. Od wielu lat z żoną chorującą na depresję starają się o dziecko. W końcu rodzi im się dziecko, ale okazuje się ono martwe, kiedy Thorn przyjeżdża do rzymskiego szpitala. Dostaje jednak propozycję od pracującego tam księdza, aby przyjął cudze dziecko, którego matka zmarła przy porodzie. Thorn ze względu na żonę, która mogłaby nie przeżyć straty dziecko, zgadza się na propozycję duchownego, ale zachowuje ten sekret tylko dla siebie. Kilka lat później, podczas hucznej imprezy urodzinowej czteroletniego już Damiena, jego niania popełnia samobójstwo na oczach gości. To będzie początek całej serii tajemniczych i złowróżbnych wydarzeń, które Thorn będzie próbował zrozumieć, aby zapobiec kolejnym nieszczęściom...