Kilka lat temu oczarowała mnie bez reszty twórczość Lovecrafta w zbiorze Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści. Od tamtej pory coraz częściej sięgam po opowieści grozy, do których zresztą mam coraz większy sentyment. Dlatego też postanowiłem poznać Mnicha M.G. Lewisa o którym po raz pierwszy przeczytałem w eseju Lovecrafta Nadprzyrodzona groza w literaturze i z miejsca zapragnąłem poznać tę opowieść.
Mnich to historia pewnego zakonnika - Ambrozja. Został on podrzucony jako małe dziecko do klasztoru, gdzie wychowywał się i nigdy nie opuszczał jego murów. Dla swoich braci oraz wielu mieszkańców Madrytu jest uosobieniem świętego - na jego kazania przychodzą setki ludzi, w których rozbudza słowami niezwykłą pobożność a także wzruszenie i zachwyt. Jednak w głębi ducha dręczy go pycha i właśnie przez nią zostaje poddany próbie kobiecych wdzięków... Jednocześnie obserwujemy nieszczęśliwy żywot Agnes, która wbrew sobie i ukochanemu Rajmondowi zostaje zmuszona do życia klasztornego oraz zabiegi Lorenza w staraniu się o rękę Antonii. Wszystkie te trzy wydawałoby się osobne historie, są w rzeczywistości mocno ze sobą związane...
