Dość dawno nie miałem już okazji czytać powieści historycznej i troszkę za tym gatunkiem zdążyłem zatęsknić. Dlatego postanowiłem sięgnąć po literacki debiut Gerainta Jonesa, który odbył m.in trzy tury służby wojskowej w Iraku i Afganistanie, a doświadczenia i obserwacje tam zdobyte przeniósł do swojej książki.
W pewnym cienistym zagajniku dębowym zostaje znaleziony mężczyzna - jedyny ocalały z rzezi jaką na rzymskich żołnierzach urządzili Germanie. Zostaje nazwany Feliksem, czyli „szczęśliwym”, bo jako jedyny ocalał, ale stracił pamięć - nie wie, kim jest, ale na pewno jest żołnierzem. Zostaje wcielony do legionu i wraz z towarzyszami z drużyny stawia czoło brutalnym germańskim wojownikom. W leśnej gęstwinie zwycięski marsz dumnych legionistów pod dowództwem Warusa przeradza się w desperacki odwrót zdziesiątkowanych żołnierzy...









