Pierwsza część cyklu Krew Wojowników - Uciekinier Łukasza Czeszumskiego bardzo przypadła mi do gustu, nawet jeśli autor chwilami zawarł w niej zbyt wiele dygresji i historii pobocznych. Po mniej więcej roku oczekiwania, światło dzienne ujrzał kolejny, drugi już tom tej serii, czyli Książę. Z niemałym entuzjazmem usiadłem do jej lektury, która dostarczyła mi wiele godzin bardzo miło spędzonego czasu.
Obserwujemy kolejne przygody Jarosława Burzyńskiego, który tym razem skierował swoje kroki do Italii. Jednak od samego początku prześladuje go pech i wpada w ręce szwajcarskich najemników, którzy oskarżają go o szpiegostwo i wtrącają do lochu. Dalej też nie jest wcale lepiej, bowiem po wydostaniu się z niewoli przybywa do Rzymu, stolicy Państwa Kościelnego, które jest jednak miejscem zepsucia i zdeprawowania. Na każdym kroku popełniane są zbrodnie i morderstwa, wszędzie można spotkać ladacznice i kurtyzany, a po całym mieście włóczą się bandyci i rozwiąźli kardynałowie. Pewnego dnia, po jednej z nocnych przygód, Jarosław spotyka w jednej z uliczek tajemniczego kalabryjskiego księcia, z którym zwiąże go przeznaczenie…
