
Niedawno miałem okazję czytać najnowszą książkę Rafała Kosika -
Różaniec, która okazała się być lekturą bardzo dobrą, a zawartą w niej wizję przyszłości zapamiętam na długo. Długo nie czekając, sięgnąłem po kolejną i mój wybór padł na powieść
Mars. Dla odmiany jest to pierwsza książką Rafała Kosika, która została wydana w 2003 roku przez Wydawnictwo Ares 2, a kilka lat później wznowiona w Powergraphie.
Rok 2040. Rozpoczęło się terraformowanie Marsa. Zbudowano setki betonowych wież elektrolitycznych, ogrzano klimat przy pomocy kontrolowanych wybuchów jądrowych i częściowo stopiono czapy lodowe. Sto lat później pierwsi osadnicy zaczęli przybywać na tę planetę. Rok 2305. Populacja Marsa liczy już ponad 3 miliardy, lecz sama planeta nie wygląda tak jak zakładano. Bowiem przez lata przemysł i polityka zakłóciły proces terraformowania - nie ma dostatecznej ilości wody, jak i tlenu, a za kilka pokoleń planeta znów może nie nadawać się do życia... Jeden z senatorów ma pomysł jak temu zaradzić, lecz nikt nie zgodzi się na realizację jego planu. Pomimo tego kontynuuje prace w tajemnicy. Za jego sprawą, dwójka zwyczajnych mieszkańców Nowego Londynu - Allen Ryan i Doris Westwood, zostaje wplątana w aferę ekologiczną, która tylko z pozoru wydaje się być tym czym jest... A piaski pustyni skrywają tajemnicę, która postawi w zupełnie nowym świetle historię kolonizacji Marsa.