Wielu z Was z pewnością zna Micheala Crichtona, jeśli nie z powodu książek, jakie napisał, to z pewnością z ich ekranizacji. Nie sposób nie wspomnieć o Kuli, Trzynastym wojowniku, czy Parku Jurajskim. Po swojej śmierci, w 2008 roku, autor pozostawił po wiele pomysłów na kolejne książki, czy niewydane powieści. Jedną z nich są Smocze kły.
Książka zabiera czytelnika do roku 1876. Krajobraz Zachodniej Ameryki ulega nieustannym przemianom. Coraz liczniej na te tereny przybywają nowi osadnicy, którzy, na fali gorączki złota, zakładają kolejne miasta bezprawia. Jednocześnie wojownicze indiańskie plemiona, zamieszkujące tereny zachodniej Ameryki, stawiają sprzeciw i mordują napotkanych ludzi oraz wyżynają załogi w fortach. W takich okolicznościach dwaj paleontolodzy przetrząsają Dziki Zachód w poszukiwaniu bezcennych szczątków dinozaurów, jednocześnie wzajemnie oszukując się i sabotując swoją pracę w rywalizacji, którą później nazwano wojną o kości. W takim zdradliwym otoczeniu porusza się William Johnson, student Yale, który jest zdeterminowany spędzić lato na Dzikim Zachodzie, po spontanicznym i nieprzemyślanym zakładzie.

