W sierpniu przeczytałem:
- Diabeł na wieży - Anna Kańtoch 7/10
- Imię wiatru - Patrick Rothfuss 8/10
- Hyperion - Dan Simmons - recenzja wkrótce
O Kronikach Królobójcy słyszałem od bardzo dawna i to w większości same pochwały. Co więcej, Imię wiatru, pierwszy tom tego cyklu, zdobyło wiele prestiżowych nagród i zostało przetłumaczony na wiele języków. Odniosłem nawet wrażenie, że jest to seria, który każdy fan fantasy powinien znać, pomimo że wyszła zaledwie przed dziesięcioma laty. Moja spotkanie z Imieniem wiatru było bardzo dobre, aczkolwiek niepozbawione drobnych wad. 
Z twórczością Anny Kańtoch spotkałem się niedawno w antologii Inne światy. Jej opowiadanie Człowiek, który kochał stanowiło ciekawą wizję alternatywnej Polski. Dlatego postanowiłem sięgnąć po pierwszy z tomów opowiadań o Domenicu Jordanie, czyli Diabeł na wieży. Pierwotnie został on wydany przez Fabrykę Słów w 2005 roku, a miesiąc temu został on wznowiony przez Wydawnictwo Powergraph.
Wyznaję zasadę, że nawet jeśli autor popełnił straszne i niewybaczalne rzeczy, to należy oddzielać jego osobę od jego twórczości. Dlatego bez uprzedzeń sięgnąłem po powieść Marion Zimmer Bradley pomimo że wiedziałem jakich czynów dopuściła się wobec swojej córki. Mgły Avalonu jest to kolejna książka, która opowiada o legendzie Króla Arturze, lecz w mniej klasyczny sposób. A mianowicie historia jest opowiedziana tylko i wyłącznie z perspektywy kobiet dzierżących władzę zza tronu.