sobota, 5 listopada 2022

Myto ogarów - Steven Erikson

Kolejna, ósma już część Malazańskiej Księgi Poległych za mną. Co prawda Myto ogarów z przerwami czytałem ponad miesiąc, ale jest to kolejny bardzo dobry rozdział w całej historii stworzonej przez Stevena Eriksona. 

Powiadają, że Kaptur, Pan Śmierci, zgromadził zastęp bogów w miejscu znajdującym się poza zasięgiem śmiertelników. Powiadają, że czeka on na końcu każdego planu i spisku, wszystkich zakrojonych na wielką skalę ambicji. Tym razem jednak sprawy mają się inaczej. Tym razem Kaptur jest na początku… Darudżystan poci się w letnim upale. Miasto jest pełne złowrogich omenów, niepokojących pogłosek i podstępnych szeptów. Przybyli obcy, morderca wziął się do roboty, możliwe też, że budzi się pradawna tyrania. Na byłych Podpalaczy Mostów z Baru K’rula zwrócili swe śmiercionośne spojrzenia miejscy skrytobójcy. Niski, korpulentny człowieczek w czerwonej kamizelce jest przerażony swą wciąż rosnącą tuszą, wie jednak, że to najmniejsze z jego zmartwień. Gdzieś w dali słychać bowiem ujadanie ogarów. W dalekim Czarnym Koralu z pozoru obojętne rządy sprawują Tiste Andii. Pod potężnym kurhanem usypanym pod miastem gromadzą się tysiące wyznawców kultu Odkupiciela. Ongiś był on śmiertelnikiem, a jego honor i szlachetność czynią go bezbronnym wobec wypaczonych ambicji wyznawców. Tak więc, Kaptur stoi na początku spisku, który wstrząśnie całym kosmosem, na jego końcu zaś czeka ktoś inny. Nadszedł czas, by Anomander Rake, Syn Ciemności, naprawił straszliwy, starożytny błąd.

Myto ogarów liczy ponad tysiąc stron i obserwujemy w nim bardzo dużą liczbę różnych wątków. Większość z nich jest kontynuacją historii z poprzednich tomów, ale jest również kilka nowych, niemniej interesujących. Akcja przez większość czasu biegnie dość nieśpiesznym tempem, przyśpiesza dopiero w ostatnich 100-200 stronach w bardzo interesującym finale książki, który przynosi zaskakujące zwroty akcji. W związku z tym można odnieść wrażenie, że książka jest momentami przegadana i niektóre wątki można byłoby znacząco skrócić. Ja się jednak z tym twierdzeniem nie zgodzę. Erikson cały czas bardzo skrupulatnie i konsekwentnie przedstawia poszczególne losy postaci, jak i ich historie, które wnoszą bardzo dużo do całej opowieści. Ponadto, mamy tutaj dużo więcej przemyśleń niż w poprzednich tomach, m.in. na temat wiary, człowieczeństwa i żałoby, które znakomicie podkreślają charakter opisywanych wydarzeń, w szczególności tych z zakończenia. Z wieloma bowiem bohaterami przyjdzie się nam pożegnać...

W ósmym tomie, wbrew powolnej akcji, dzieje się bardzo dużo. Jest to związane z tym, że w książce śledzimy co najmniej kilkanaście różnych wątków, jedne bardziej znaczące, inne z pozoru mniej, część z nich wpływa wzajemnie na siebie, a inne nie. Jak to zwykle bywa, jedne mnie bardziej zainteresowały, a inne mniej, ale każdy z nich przedstawia kolejne informacje o świecie, jego historii i wojnie z Okaleczonym Bogiem. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak Erikson wszystko zaplanował i nie pozostawił przypadkowi żadnego, nawet niepozornego zdarzenia. Wszystko jest przemyślane od pierwszego tomu i coraz bardziej widać nadchodzącą kulminację wydarzeń z całego cyklu. 


Myto ogarów to już ósmy tom Malazańskiej Księgi Poległych, z dość powolną akcją, ale emocjonującym finałem. Książka ma zdecydowanie inny charakter niż poprzednie tomy, ale to wciąż znakomita opowieść i już się nie mogę doczekać lektury Pyłu snów!

Ocena: 8/10

Myto ogarów do kupienia na Bonito (współpraca reklamowa).

Tytuł: Myto ogarów
Autor: Steven Erikson
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Cykl: Malazańska Księga Poległych
Tom: 8
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 13.04.2022
Liczba stron: 1104
ISBN: 9788367023238

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodając komentarz, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych zgodnie z Polityką Prywatności bloga.