piątek, 11 października 2019

Port cieni - Glen Cook

Na początku studiów zaczytywałem się w Kronikach Czarnej Kompanii i po wielu latach wciąż bardzo miło wspominam przygody Konowała i reszty ekipy. Dlatego entuzjastycznie przyjąłem wiadomość, że Glen Cook po osiemnastu latach postanowił powrócić do tego cyklu w książce o tytule Port Cieni

Czarna Kompania pełni służbę w Aloesie i ma za zadanie tropić buntowników oraz wszelkie przejawy buntu przeciwko rządom Pani. Pewnego dnia najemnicy dostają polecenie poszukiwania kobiety imieniem Tides Elba, która ma związek z tytułowym Portem Cieni. Ma to być brama, która pozwoli okrutnemu Dominatorowi uciec z grobowca, w którym został uwięziony wieki temu. Wciąż bowiem żyją osoby, które pragną jego powrotu, a żołnierze mają udaremnić ten pomysł... Jednak z każdym kolejnym dniem zadanie, jakie otrzymała Czarna Kompania wydaje się być bardziej skomplikowane i pogmatwane, a na dodatek ludzie zaczynają skarżyć się na dziwne zaniki pamięci. 

Akcja Portu Cieni rozgrywa się w trakcie sześcioletniej luki pomiędzy wydarzeniami opisanymi w książce Czarna Kompania oraz Cień w ukryciu. Fabuła bazuje na opowiadaniu Tides Elba, które zostało zamieszczone w antologii Miecze i mroczna magia oraz kilku innych, ale tylko to jedno zostało przetłumaczone na język polski. Ten stosunkowo krótki tekst jest w Porcie cieni jednym z rozdziałów, który rozgrywa się w czasach nowożytnych, opisujący teraźniejsze losy Czarnej Kompanii. Oprócz tego mamy jeszcze drugi ważny wątek, którego akcja cofa się aż do czasów Dominacji i panowania Dominatora. Mamy w nim okazję poznać początki kariery sióstr Senjak, z których jedna zostanie potem Panią, żoną Dominatora. Pod koniec książki oba wątki łączą się w dość niespodziewany sposób. Zaś losy Czarnej Kompanii relacjonuje jak zwykle Konował - lekarz i kronikarz. 

Pewną kwestią, co do której mam wątpliwości jest to, która z historii sióstr Senjak jest prawdziwa - ta opowiedziana w Porcie cieni, czy ta, którą Konował odtwarza studiując dawne zapiski w trzecim tomie cyklu - Białej róży. Nie da się ukryć, że obie wersje wydarzeń całkowicie się wykluczają. Dlatego mam pewną trudność jak traktować opisane tutaj wydarzenia. Szczególnie mając na uwadze dopisek na końcu książki, że treść opowieści została odtworzona na podstawie odnalezionych zapisków kronikarza Kompanii. Jednak nie wiadomo czy jest ona prawdziwa, czy też jest zwyczajnie fałszerstwem, ponieważ zniknęła z oficjalnych wersji kronik. Dotykająca Konowała i resztę żołnierzy amnezja nie pomaga w rozstrzygnięciu tej kwestii, czy ta historia wydarzyła się naprawdę, ponieważ analizując ją coraz bardziej napotykamy kolejne niejasności i wątpliwości. Glen Cook nie raz już stosował podobne zabiegi, aby podważyć wiarygodność kronikarzy Czarnej Kompanii, ale w tym przypadku byłoby to zbyt duże przekłamanie. Osobiście skłaniam się ku temu, że autor chciał powrócić do Czarnej Kompanii, wykorzystał więc pomysły z kilku wcześniejszych opowiadań, ale jednocześnie zasiał wątpliwość w prawdziwość opisanych wydarzeń. Jakby nie chciał żeby opisana tutaj historia była w sprzeczności z dotychczas wydanymi tomami cyklu. 

W Porcie cieni odnalazłem wiele elementów za które uwielbiam Czarną Kompanię, ale jednocześnie kilku istotnych kwestii zabrakło mi w tej książce. Znów poczułem ten mroczny, przygnębiający nastrój towarzyszący lekturze cyklu Kroniki Czarnej Kompanii. Co więcej autor nie pozostawia zbyt wiele nadziei bohaterom na wyjście cało z kolejnych opresji. Całość jest napisana w kronikarskim, lekko chaotycznym języku, ale znakomicie oddającym realia. Konował nie jest wszechwiedzący, więc czytelnik wiele razy jest postawiony przed nagłymi zwrotami akcji bez żadnego ostrzeżenia. Z drugiej strony niektóre postacie, które przez cały cykl ogromnie polubiłem, wydają się być jedynie cieniem siebie. Doskonałym przykładem jest tutaj Goblin i Jednooki, którzy pojawiają się w książce dość sporadycznie, głównie na początku, ale dość szybko przesuwają się na dalszy plan. Podobnie jest z kilkoma innymi postaciami, czego osobiście żałuję. 

Historia opisana w Porcie cieni przedstawia historię rozgrywającą się pomiędzy pierwszym a drugim tomem Kronik Czarnej Kompanii. Żołnierze dostają zadanie wyśledzenia kobiety imieniem Tides Elba, która ma związek z tytułowym Portem Cieni. Był to miły i całkiem udany powrót do tego cyklu, choć nie wszystko mi się w tej książce podobało, szczególnie fakt, jak traktować opisane w niej wydarzenia w kontekście pozostałych tomów Kronik Czarnej Kompanii. 

Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis!
Tytuł: Port cieni
Autor: Glen Cook
Cykl: Kroniki Czarnej Kompanii

Tom cyklu: 1.5
Tłumaczenie: Tomasz Nowak
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 01.10.2019
Liczba stron: 448
ISBN:9788380625242

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodając komentarz, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych zgodnie z Polityką Prywatności bloga.