czwartek, 6 września 2018

Hyperion - Dan Simmons

Na długo zanim sam sięgnąłem po książki Dana Simmonsa, było to dla mnie nazwisko znane i polecane przez każdego, kto miał z styczność z jego twórczością. Ilion, a potem Terror i Olimp zachwyciły mnie bez reszty. Po dłuższym czasie udało mi się w końcu sięgnąć po jego bodaj najbardziej znaną, a przynajmniej takie odniosłem wrażenie, książkę, czyli Hyperion

Opowiada ona o losach siedmiorga pielgrzymów, którzy w obliczu zbliżającej się nieuchronnie wojny międzygalaktycznej przybywają na tajemniczą planetę Hyperion. Ich zadaniem jest dotrzeć do mitycznych grobowców czasy, żeby znaleźć w nich budzącą grozę istotę - Dierzbę, zwaną też Władcą Bólu. Prawdopodobnie zna ona metodę, która pozwoli zapobiec zagładzie całej ludzkości. Każdy z pielgrzymów może przedstawić swoją prośbę, lecz wysłuchany zostanie tylko jeden. Pozostali będą musieli zginąć...

W powieści Simmonsa nie otrzymujemy po prostu wędrówki bohaterów przez niegościnną planetę do wspomnianych grobowców czasu, jakby się można tego z początku spodziewać. W żadnym wypadku! Owszem, jest wędrówka, ale zajmuje ona stosunkowo niewielką część całej książki. To, co ją wypełnia, to opowieści pielgrzymów, a dokładniej szóstki z nich. W wolnych chwilach w czasie podróży zbierają się i opowiadają swoje historie. Dowiadujemy się z nich co łączy pielgrzymów z Hyperionem, jakie tragedie osobiste przeżyli, co ich wcześniej złego spotkało oraz dlaczego zdecydowali się na tę samobójczą wyprawę do grobowców czasu. Dzięki temu mamy okazję bardzo dobrze poznać tę szóstkę bohaterów. Każdego z nich na swój sposób polubiłem, a losy wielu z nich czytałem z zapartym tchem!

Hyperion jest powieścią zaliczaną do science-fiction, ale po przeczytaniu całej książki nie jest to już wcale takie oczywiste. Z tego względu, że zawiera ona sześć kompletnie różnych gatunkowo opowieści - od cyberpunkowej powieści detektywistycznej, przez horror i military sf, po romans i obyczajówkę. Jednak każde z nich jest osadzone w realiach science-fiction. Zastosowanie tak wielu różnych gatunków może budzić z początku obawy, ale podczas czytania zupełnie nie zwraca się na to uwagi. Przede wszystkim dlatego, że czytając każdą z tych historii, ma się wrażenie, że idealnie wpasowują się w wyłaniający się zamysł autora i dokładają kolejną cegiełkę do wiedzy o Hyperionie, Dierzbie i samej misji bohaterów. Wszystko jest tutaj dokładnie przemyślane i dopięte na ostatni na guzik.


We wszechświecie jaki wykreował Dan Simmons, nie ma już naszej Ziemi, ale jest za to kilkadziesiąt innych zamieszkanych planet tworzących Hegemonię oraz Wygnańcy, którzy dawno temu oddzielili się i tworzą własną kolebkę cywilizacji ludzkiej na statkach kosmicznych. Znajdziemy tutaj barfzo dużo świetnych opisów, które pobudzają wyobraźnię, pokazują kolejne nowiki i cuda, jakie wymyślił Simmons. W pewnym momencie można jednak poczuć lekki niedosyt, ponieważ w tym wszechświecie przyszłości jest tak wiele elementów, które chciałoby się poznać od razu, nie czekając na kolejne tomy. Jednocześnie warto zauważyć, że nie ma tutaj zbędnych opisów, które by wypełniały książkę a nic nie wnosiły do fabuły. A każda z sześciu historii opisuje coś nowego, zarówno na temat Hyperiona, jak również na temat wszechświata. Nie od razu daje się to zauważyć, dopiero z czasem, kiedy wszystko zaczyna się logicznie układać w całość.

Podobnie jak w przypadku innych książek Simmonsa, nie brakuje tutaj odniesień do innych powieści i poezji. Tej ostatniej jest na kartach powieści całkiem dużo i odgrywa ona niebanalną rolę. Chociażby sam tytuł już jest mocno związany z pewnym poematem. Nie brakuje tutaj również ważnych, ale i chwilami trudnych pytań, które stawia pisarz przed czytelnikiem. Na niektóre z nich otrzymujemy mgliste odpowiedzi, a inne pozostają bez odpowiedzi. W połączeniu z sześcioma różnymi historiami, mnogością interpretacji opowieści pielgrzymów, jak również samego Hyperiona, Dierzby i wielu innych elementów, jest to książka, którą można odkrywać wciąż na nowo. Nie zdziwię się, jeśli za parę lat odkryję jeszcze więcej ukrytych sensów aniżeli po pierwszym czytaniu.

Hyperion jest książką, którą można interpretować na wielu płaszczyznach i przez pryzmat wielu historii. To powoduje, że jest to science-fiction na bardzo wysokim poziomie, do czego zresztą Simmons zdążył mnie już przyzwyczaić. Gorąco polecam!

Ocena: 9/10

Tytuł: Hyperion
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Cykl: Hyperion
Tom serii: 1
Autor: Dan Simmons
Wydawnictwo: Mag
Data wydania: 09.09.2015
Liczba stron: 520
ISBN:9788374805575

34 komentarze:

  1. Jestem coraz bardziej zainteresowana lekturą Hyperiona. Zwłaszcza, że ostatnio bardzo polubiłam sci-fi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, jeśli ostatnio sci-fi Cię interesuje to zapraszam na mój blog. Zajmuje się tylko tym gatunkiem.
      http://sfera-dysona.blogspot.com/

      Usuń
    2. To koniecznie musisz przeczytać Hyperiona :)

      Usuń
  2. Mam ochotę na tę książkę. Ciągle mijam ją w bibliotece, stoi i nikt jej nie bierze, a mnie jakoś przyciąga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedna z najlepszych powieści S-F, jakie czytałem. Opowieść którego pielgrzyma najbardziej uderzyła w Twoje zmysły? W moim przypadku była to historia księdza Hoyta, a zaraz potem Sola. Bardzo podobał mi się też fragment opowieści poety, w którym opowiada, jaki miał zakres słów po udarze :D Ten fragment zdobył moje serce po wsze czasy! Czasami go odczytuję znajomym na jakichś spotkaniach towarzyskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno wybrać. Naprawdę! Jak już myślałem, że ta historia jest najciekawsza, to kolejna byla inna, ale nie mniej interesujaca :)
      Zgadzam się - ten fragment wymiata :D

      Usuń
  4. Czytałam inne tłumaczenie, w którym Dzierzba miała na imię Chyżwar, i uważam, że to właśnie ta nazwa bardziej pasuje, jest bardziej drapieżna. Co do samej książki: Hyperion i Upadek Hyperiona są naprawdę spoko, ale dwa kolejne tomy to było już dla mnie za dużo. Przeczytałam, ale nie byłam zadowolona z lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam wersję z Dzierzbą i powiem, że jest rozsądniejsza, bo jest zgodna z oryginałem. Dzierzba to ptak nabijający swoje ofiary (nawet myszy) na gałęzie drzewa, a Drzewo Dzierzby/Chyżwara jest chyba ważnym wątkiem (przynajmniej na razie, jestem w połowie Hyperiona)

      Usuń
    2. Jest bardziej mroczna i nieznana, ale jefnak Dierzba lepiej pasuje pod wzgkwzgl fabularnym :)
      Mam nadzieję, że się nie zawiodę kolejnymi tomami :)

      Usuń
    3. Chyżwar to łozizm :D Dzierzba lepiej.

      Usuń
  5. Ja absolutnie kocham tę serię 💜 Simmons przekonał mnie ostatecznie do SF.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Hyperion" jest znakomity, zwłaszcza gdy zestawi się go z drugą częścią, która wyjaśnia wiele zagadek. Też czytałam wersję z Chyżwarem i mimo iż wiem, że ta nazwa nie ma sensu, to jednak nie zamieniłabym jej na Dzierzbę. Po prostu wybitnie pasuje do budzącej grozę istoty rezydującej w Grobowcach Czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że uda sus zahrac niedługo za drugi tom ;)

      Usuń
  7. Uwielbiam Simmonsa za jego niesamowitą wyobraźnię i świetny język, a „Hyperion” i cały zresztą cykl jest prawdopodobnie moją ukubioną literaturą s-f. Wracałam do niego wielokrotnie i za każdym razem robi na mnie równie wielkie wrażenie. Przy czym, podobnie jak Zarzyczka, czytałam wersję z Chyżwarem i uwielbiam to dziwne, pokręcone słowo, dlatego Dzierzba, choć to prawidłowy przekład, przegrywa w tym starciu 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś już wszystkie jego książki? Przede mną jeszcze kilka z nich, w tym 3 tomy cyklu Hyperion :)
      Chyżwar brzmi obco, dziwnie, ale dla mnie ta nazwa mniej pasuje, ale pewnie dlatego, że czytałem wersję z Dierzbą :)

      Usuń
  8. Wcale mnie nie dziwi ocena i wrażenia. Książka to bez wątpienia jedna z naj z sf. Nie mogę się doczekać do niej wrócić. Może w przyszłym roku odświeżę.
    Która postać i historia najlepsza? Dla mnie Żołnierza i księdza. :)
    Jeszcze przed Tobą drugi - moim zdaniem lepszy - tom, bo generalnie fani dzielą się na tych za Hyperionem lub bardziej za Upadkiem. Mi się drugi tom bardziej podobał. Czekam na Ciebie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ciężko wybrać. Każda miała w sobie to coś i jak czytałem, to zupełnie nie spodziewałem się, że będzie w niej 6 osobnych historii, które będą stanowić główną treść :)
      A jak oceniasz drugą dylogię? Lepsza/gorsza niż dylogia Hyperion? :)

      Usuń
    2. Trochę gorsza, więcej przygodówki i takich rozważań teologiczno-filozoficznych niż sf. SF jako dodatek, tak można powiedzieć. Ale ogólnie jakbym oceniał to Hyperiony mają u mnie po 6/6 a Endymiony 5/6. Więc wiesz, poziom wysoki tak czy siak. ;)

      Usuń
    3. Ok, to zapamiętam. Teraz mnie ogromnie ciekawi o co chodzi z tymi grobowcami czasu i Dierzbą :)

      Usuń
    4. Dierzba. Jak dziwnie to brzmi. Ja poznałem tego stwora jako Hyżwar, co znacznie bardziej mi pasuje do tej tajemniczej i przerażającej istoty niż jakaś ptasia Dzietzba. :)

      Usuń
  9. Przeczytałam "Hyperiona" w wakacje i byłam nim zachwycona. W sumie moja opinia pokrywa się z twoją - uwielbiam to, jak Simmons zindywidualizował zarówno językowo, jak i fabularnie każdą opowieść, dostosowując ją do jej bohatera. Właściwie każda z nich ujęła mnie czymś innym. Ach, już się nie mogę doczekać kolejnej części, nie mam najmniejszego pojęcia, jak to się może potoczyć dalej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawiasem mówiąc, dla mnie Chyżwar brzmi śmiesznie, więc cieszę się, że czytałam wersję z Dzierzbą. :P

      Usuń
    2. Bardzo mnie to cieszy - jeszcze nie jeden raz powrice do tej książki :)
      Czyli podobnie jak ja bedziesz te serie czytała po taz pierwszy? :)

      Usuń
  10. Dylogię Hyperiona uwielbiam, Upadek jest jeszcze lepszy i zapadł mi w pamięci jako jedna z najlepszych powieści jakie czytałam do tej pory. Byłam pod ogromnym wrażeniem po lekturze i spodziewałam się, że Endymion nie dorówna Hyperionowi. Jestem w drugiej połowie Endymiona i nie mogę nie powiedzieć, żeby mnie jakoś specjalnie zachwycił, co prawda Simmons pisze ciekawie, ale nie wkręciłam się za bardzo w akcję, osobiście też nie sympatyzuję z żadnym z bohaterów.
    W Hyperionie najbardziej urzekły mnie historia Sola Weintrouba i Martina Silenusa. Były genialne, za to Barwne nie polubiłam, a poeta pozostał moim ulubieńcą też w tomie drugim. Mam nadzieję, że Upadkiem zachwyciesz się podobnie jak ja.
    A, właśnie, Łukasz, ja się rzadko czepiam i nie lubię ludzi poprawiać, ale ten fragment mnie boli: "Za sprawą tych sześciu historii, Hyperiona trudno jednoznacznie zaklasyfikować do jednego gatunku. Z jednej strony jest to typowe science-fiction...". Popraw, błagam...!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy :) Już się nie mogę doczekać drugiego tomu!
      Poprawiłem - faktycznie dziwnie to brzmiało. Mam nadzieję, że teraz już jest ok :)

      Usuń
  11. Simmons to moje tegoroczne odkrycie. Przeczytałam Hyperiona jakoś w marcu i dzięki tej książce przekonałam się do science-fiction, bo zawsze byłam w obozie fantasy. :) Upadek też już za mną i bardziej podobał mi się pierwszy tom, ale minimalnie. :) A jeśli chodzi o historie pielgrzymów, to u mnie wygrywa opowieść księdza i poety. Księdza - za fenomenalny klimat, poety - za humor (wspomniany w komentarzach zasób słów po udarze :D). Ciekawa jestem, jak tam Endymiony wypadną, mam zamiar przeczytać jeszcze w tym roku. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że zostawiłem 10/10 na drugi tom :)
      Mnie w każdej historii urzekło coś innego - kreacja świata, samego bohatera, jakieś tragiczne wydarzenia itp. :)

      Usuń
  12. I Ty już zacząłeś? Czuję, że zbieram tyły. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale nie wiem kiedy sięgnę po drugi tom, a wypadałoby w końcu też poznać Dawcę Przysięgi, którego jeszcze nie czytałem :)

      Usuń

Dodając komentarz, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych zgodnie z Polityką Prywatności bloga.