wtorek, 21 listopada 2017

Na południe od Brazos - Lary McMurtry

Na południe od Brazos Larry'ego McMurtry'ego po ponad 25 latach ponownie zawitało do księgarń za sprawą Wydawnictwa Vesper. Jest to dość niezwykły western, ponieważ przedstawia na pozór banalną i niczym nie wyróżniającą się historię, lecz po bliższym przyjrzeniu się skrywa ona całe bogactwo motywów i tematów.

Po dziesięciu latach bezczynności, dwóch starszych Ochotników z Teksasu, postanawia zająć się spędem bydła do Montany, gdzie ponoć mają czekać pastwiska nieskażone nigdy cywilizacją. Po drodze czeka ich bardzo wiele przygód - będą musieli rozliczyć się z własną przeszłością, ponieść odpowiedzialność za swoje czyny, czy zmierzyć się ze śmiercią towarzyszy. Wraz z nimi przemierzymy tysiące mil w świecie, w którym powoli kończy się pewna epoka - Indianie wycofują się coraz bardziej na zachód i próbują z lepszym, bądź z gorszym skutkiem żyć w tej nowej rzeczywistości, a na ich miejsce przybywają nowi osadnicy i cywilizacja. 

W powieści bardzo dużo miejsca poświęcono opisom przyrody, zachowaniom ludzi, interakcjom pomiędzy bohaterami i ich historiom. Jeśli dodamy do tego stosunkowo wolne tempo akcji, to może się wydawać, że książka będzie nudna i przegadana do granic możliwości, a liczy ponad 800 stron. Jednak wcale tak nie jest. Jest to zasługa m.in niezwykłej różnorodność historii bohaterów oraz ich przygód podczas spędu bydła. Opis tej wędrówki przez setki mil stanowi niezwykłą kronikę Dzikiego Zachodu, który od samego początku urzeka swoją surowością i bezwzględnością. Ponadto, McMurtry w swoją historię wplata wiele znanych i charakterystycznych dla westernów motywów - wspomniany już spęd bydła, podróż przez dzikie tereny, pogoń szeryfa za bandytą i wiele innych, które wzbogacają tę historię. Poznamy także wiele drobnych i wydawałoby się nieistotnych informacji na temat kowbojskiego życia, hodowli koni i codziennego życia w obozie, lecz stanowią one bardzo świetne uzupełnienie całej historii i pozwalają jeszcze lepiej poznać realia Dzikiego Zachodu. 

Czasy w jakich przyszło żyć bohaterom stanowią koniec pewnej epoki. Wielkie stada bizonów należą do przeszłości, wojownicze plemiona Indian praktycznie przestały istnieć - przy życiu pozostały nieliczne bandy, bądź desperaci, a na dziewicze tereny wkraczają nowi osadnicy i wraz z nimi cywilizacja. Świat ulega radykalnej zmianie - sami bohaterowie zapoczątkowują nowe czasy wyruszając z bydłem do dziewiczej Montany. Jest więc to także historia o przemijaniu, o tym jak świat na oczach bohaterów ulega zmianie, a pewna epoka przechodzi do historii. Dotyczy to także wspomnianych już Indian - w dużej mierze są to rodziny zagłodzone rodziny, które nie potrafią się odnaleźć w nowym świecie, ale nie brakuje również kilku wojowniczych band, które napotykają bohaterowie. Co ciekawe, autor nie cechuje ich negatywnie, ale też nie stara się rozczulać nad ich losem. Przedstawia ich na chłodno, próbując przedstawić jak najwierniej realia Dzikiego Zachodu i kres pewnych czasów.

Książka McMurtry'ego to również niezwykła plejada bohaterów, których wszystkich nie sposób wymienić z imienia. W powieści poznamy kilkoro Ochotników z Teksasu, którzy niegdyś walczyli z Indianami i bandytami, by osadnicy mogli objąć w panowanie nowe ziemie. Nie zabraknie również hodowców bydła i koni, łowców bizonów, pięknej młodej kobiety, którą życie zmusiło do podjęcia się niechlubnego zajęcia, mniej lub bardziej przyjaznych Indian, kowbojów, czy szeryfa, który wyruszył w pościg za przestępcą. Autor prezentuje cały przekrój zawodów i charakterów, jakich nie może zabraknąć w opowieści o Dzikim Zachodzie. Jednak wielu bohaterów nie jest do końca takich, jacy wydają się na pierwszy rzut oka. Skrywają tajemnice, ukrywają swoje prawdziwa ja przed podwładnymi, czy mają niedokończone sprawy z przeszłości, a niekiedy muszą ponieść przykre konsekwencje swoich działań. Z początku ta mnogość bohaterów i ich historie, mogą spowodować lekkie zagubienie, to jednak dość szybko można się do nich przyzwyczaić. 

Wydawnictwo Vesper przyzwyczaiło swoich czytelników do najwyższego poziomu wydawania książek i nie inaczej jest w przypadku powieści McMurtry'ego. Twarda oprawa, wysokiej jakości papier, duży format (17x24x6.8 cm), kadry z serialu na podstawie powieści oraz posłowie Michała Stanka Western jako powieść totalna. W książce dopracowano każdy element, by czytelnik otrzymał wspaniałe wydanie z niemniej interesującą treścią. Oczywiście, wiąże się to z dość wysoką ceną okładkową - 79,90 zł, lecz moim zdaniem jest to cena jak najbardziej zasadna.

Na południe od Brazos jest wspaniałym portretem amerykańskiego Dzikiego Zachodu, który powoli odchodzi w niebyt. Wspaniała plejada bohaterów, świetnie zarysowane realia i różnorodność poruszanych tematów powodują, że książkę licząca ponad 800 stron czyta się zadziwiająco szybko i przyjemnie. Polecam!

Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vesper!
Tytuł: Na południe od Brazos
Autor: Lary McMurtry
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 25.10.2017
Liczba stron: 840
ISBN: 9788377312766

19 komentarzy:

  1. Teraz mam dylemat. Czytając o tej książce w zapowiedziach miałam mieszane uczucia, no bo western i nie moja bajka. Recenzją przełamałeś mój opór wobec tej książki. Lektura nie na już, ale tytuł odnotuje. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę ;) Nie będziesz żałowała :)

      Usuń
  2. Ależ mam chęć na tę książkę :) Czuję, że to dobra książka i na pewno kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale się szybko uwinąłeś z tą cegiełką :) CIeszę się, że jest tak dobra, jak się spodziewałam. U mnie już czeka w kolejce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba z tydzień ją czytałem :D Ale czytało się ją rzeczywiście znacznie szybciej niż sądziłem, chociaż często spotyka się tutaj strony z ciągłym tekstem :)

      Usuń
  4. Ty już po lekturze? Niezłe masz tempo :D Rzadko mam do czynienia z takimi klimatami, dlatego dziwnie mnie ciągnie do tej powieści. W każdym razie książka już czeka na swoją kolej, ale pewnie nie wyrobie się z nią do końca roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tydzień ją czytałem :P
      Po tej książce z pewnością rozejrzę się w wolnej chwili za jakimś westernem lub inną powieścią w tych klimatach. Może coś Cormaca :)

      Usuń
  5. Tylko potwierdzasz moje przewidywania przed lekturą. Już za kilka tygodni biorę to! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z pewnością sięgnę po ten tytuł. Zwłaszcza, że wiele dobrego słyszałem o niej ale do tej pory cena starego wydania przerazala. Po Twojej recenzji tym bardziej jestem przekonany, że to mój "must have" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie sprawdzałem ile kosztuje i czy w ogóle dostępne jest stare wydanie. To od Vesperu to klasa sama w sobie, choć w autobusie chwilami bywało ciężko wyjmować ;)

      Usuń
    2. Jak widziałem na zdjęciach, to wydanie jeszcze "grubsze" od Levecrafta a już z nim miałem problemy :D. Dlatego odwlekam jakoś Sandersona "Drogę Królów" bo jakoś strasznie nieporęczna ;)

      Usuń
  7. Aktualnie czytam i niestety od prawie dwóch tygodni jestem na 55 stronie. Ale na pewno nie dlatego, że książka jest zła, bo jak na razie, powiedzmy, jest w porządku i nic więcej o niej nie mogę powiedzieć, natomiast z racji jej wielkości jest niemobilna, więc nigdzie jej nie zabieram ze sobą. A że na uczelni spędzam całe dnie i ostatnimi czasy każdy weekend w domu, do którego jadę 3h pociągiem... No to tak się niefortunnie złożyło. :/ Cieszy mnie Twoja dobra opinia, mam nadzieję, że też taką będę miała, jak już się uporam z tym kolosem. :D W ogóle nigdy nie czytałam westernu i nawet jakoś nie oglądałam chyba żadnego (no, może jakieś fragmenty czy coś, ale nigdy w całości) i to jest dla mnie zupełnie nowy gatunek, więc podchodzę tak trochę ostrożnie... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wielka. Ja ledwo dałem radę zabierać ją w podróż codziennie na uczelnie. Przydaje się pojemny plecak :)
      Czekam zatem aż ją przeczytasz i jestem ciekawy jak ją ocenisz całościowo :)

      Usuń
  8. Powiem Ci, że różne są gusta, ale nie rozumiem, czemu do westernu tak wiele osób jest zrażonych. Ja go kocham, to jedna z kwintesencji wolności, dziekości, bezkresu, w dodatku jako miłośniczka koni nie mogę nie byż zaznajomiona z takimi klimatami. Niemniej czuję się bardzo zachęcona do Brazos, więc będę je miała na uwadze, ale jeszcze konkretnej lektury nie planuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może fanem westernów nie jestem, ale jeśli leci, a go nie widziałem, to obejrzę. Lubię te klimaty, ponieważ są tak różne od tego, co się działo w tym czasie w Europie.

      Usuń
  9. Nie przepadam specjalnie za westernami, ale Twoja recenzja mnie stanowczo przekonała do lektury tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych.