piątek, 19 maja 2017

Solaris

Książka Solaris Stanisława Lema przeleżała na półce dobre kilka lat zanim zdecydowałem się na jej lekturę. Jest to najsłynniejsza i najczęściej przekładana na inne języki powieść tego autora, a do tego była dwukrotnie ekranizowana. Wręcz nie wypada nie znać tej pozycji, która na stałe wpisała się już do klasyki literatury science fiction.

Powieść została napisana w narracji pierwszoosobowej z punktu widzenia Krisa Kelvina - psychologa, który przybywa na stację badawczą, orbitującą wokół tytułowej Solaris. Planeta jest już od wielu dziesiątek lat badana, a pomimo tego, wciąż stosunkowo niewiele o niej wiadomo. Pewne jest natomiast to, że pokrywa ją bardzo niezwykły cytoplazmatyczny ocean, który wydaje się być pewną formą inteligencji. W momencie kiedy Kelvin przybywa na stację, jeden z jej członków niedawno popełnił samobójstwo, zaś reszta nie chce o tym rozmawiać i zamyka się w swoich kwaterach. Jeszcze dziwniejsze jest pojawienie się zmarłej żony Kelvina - Harey, która nie jest żadnym omamem, ani halucynacją... 

Solaris nie jest łatwą książka - długie i bogate w szczegóły opisy potrafią chwilami spowodować znużenie, zaś problematyka jaką powieść porusza nie od razu jest w pełni zrozumiała. Z tego też powodu mam wrażenie, że nie każdy będzie czerpał przyjemność z tej lektury. Warto się jednak nad nią pochylić i postarać się ją zrozumieć, ponieważ przedstawia niesłychanie ciekawe zagadnienie jakim jest Kontakt z obcą cywilizacją. Jest on jednak zupełnie inny od tego, czego byśmy oczekiwali. Przez dziesiątki lat naukowcy próbowali porozumieć się z oceanem na setki sposób, lecz ten, poza naśladowaniem form, wydaje się być zupełnie niezainteresowany ludźmi. Skoro tak, to kim i czym jest Harey? I skąd się wzięła na statku? Czy jest to wytwór Solaris i upragniona próba porozumienia się z człowiekiem? Pozostawię te pytania bez odpowiedzi, ponieważ ich odkrywanie oraz to czym jest ten Kontakt z obcą cywilizacją, stanowią jedne z najciekawszych elementów tej książki, a ujawnienie tego byłoby bardzo niewskazane.

Na początku, Kelvin czytając dzieła poświęcone Solarystyce, przekazuje czytelnikowi bardzo dużo wiadomości na temat Solaris, wydarzeń sprzed jego przybycia i koncepcji dotyczących oceanu. Pomimo tego ogromu informacji, nieodparcie towarzyszy nam poczucie, że jest to wiedza wciąż niepełna i fragmentaryczna. Bowiem brakuje pojęć, którymi naukowcy byliby wstanie opisać i nazwać Solaris. Pomimo że cytoplazmatyczny ocean ma przypisany typ, rząd a nawet klasę, to są to jednak tylko bezowocne próby jego klasyfikacji. Solaris wymyka się ludzkiemu pojmowaniu, do samego końca nie wiemy czym tak naprawdę jest. W ten sposób daje się odczuć taki pesymizm poznawczy nad filozofią nauki, która jest zwyczajnie bezradna wobec Solaris. Co ciekawe kluczem do nawiązania Kontaktu okazuje się być podejście emocjonalne, czego dowodzi Kelvin pod koniec książki. Z początku jest on bardzo racjonalny - stara się rozwiązać zagadkę samobójstwa oraz pojawienia się tajemniczych Gości. Lecz im dłużej ma okazje przebywać ze swoją zmarłą żoną, tym bardziej dominują u niego uczucia i wie, że dłużej nie może zaufać swojemu racjonalnemu myśleniu. Aż w końcu pogrąża się w uczuciach i tęsknocie za ukochaną...

Solaris jest wymagającą i chwilami trudną w zrozumieniu książką, ale poruszającą motyw pierwszego Kontaktu z obcą formą życia. Nie od razu zrozumiałem, co autor chciał w niej przekazać, lecz w tym właśnie tkwi jej urok - każdy może interpretować ją na wiele sposobów i z czasem odkrywać kolejne jej sensy. Polecam!

Ocena: 8/10

Tytuł: Solaris
Autor: Stanisław Lem
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 03.2012
Liczba stron: 340
ISBN: 9788308049051

13 komentarzy:

  1. Tak, Solaris jest bardzo wymagające, i od razu przyznam, że inne książki Lema bardziej mi się podobały. Ale za to jak ona jest pięknie napisana... Mistrzostwo w posługiwaniu się językiem polskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałem raptem dwie, więc ciężko mi ocenić, ale wątpię, by autor w innych poruszał mniej ważne tematy. Z pewnością jeszcze wielokrotnie sięgnę po jego książki :)

      Usuń
  2. czytałam ostatnio i podobała mi się (no jeśli nie liczyć tych długich opisów), aż tu nagle skończyła się bezsensownie, pozostawiając po sobie rozczarowanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego? Według mnie zakończenie jest świetne oraz następuje w końcu ten pierwszy "Kontakt" :)

      Usuń
  3. Masz rację, Solaris to książka z drugim, trzecim i kolejnym dnem, każdy może ją interpretować inaczej. Dla mnie książka nie tylko o nauce,pierwszym kontakcie a raczej jej bezsilności, jak również o tym czym jest inteligencja, i o tym co sprawia że jesteśmy ludźmi. Cudowna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, na pewno do niej jeszcze wrócę i ciekawe, co wtedy w niej odnajdę :)

      Usuń
  4. Przeczytałam, a raczej przesłuchałam "Niezwyciężonego" i po tym mam właśnie ochotę na "Solaris". Mam nadzieję, że spodoba mi się równie bardzo lub nawet bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno po Lema sięgnę, ale dopiero, gdy sama poczuję, że faktycznie chcę coś od niego poczytać. Nic na siłę, bo to bez sensu. Miałam co prawda styczność z jego twórczością, mowa o Bajkach robotów, których fragment miałam w podręczniku do polskiego, ale to było wieki temu, jeszcze w gimnazjum...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie to dobre podejście, inaczej może on nie spodobać się i zwyczajnie zmęczyć człowieka. Bajki robotów czytałem - bardzo dobre i lżejsze do czytania niż Solaris :)

      Usuń
    2. Pewnie dlatego nawet w gimnazjum się mi spodobały :P

      Usuń
  6. Czytałam Solaris już 3 razy i za każdym razem odkrywam w tej książce coś nowego. :) Zapewne sięgnę po nią za kolejnych kilka lat by sprawdzić czym ponownie mnie zaskoczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka jest konkretna i bardzo dobrze się nadawała na ekranizację, która wyszła całkiem nieźle z Clooneyem. Oglądałem przed przeczytaniem. Podobało mi się. Taka ryjąca w głowie jak i sama książka - podobnie zresztą jak u Dicka. Tylko Lem ma to do sobie, że opisy ma nieraz zbyt długie, o czym wspomniałeś, a w dodatku są ciężkie do wyobrażenia. Ja przy "Solaris" może aż takiego problemu nie miałem, ale w "Edenie" miałem dwa razy spory problem skumać i wyobrazić sobie to, o czym czytam. Styl autora mi ogólnie nie siadł na tyle, bym sięgał czym prędzej po kolejne. Wolę tutaj Dicka i Dukaja, ale do Lema z pewnością wrócę jeszcze kilka razy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ciężko odnieść się po raptem dwóch książkach Lema i jednej Dicka, ale rzeczywiście, książki tego drugiego autora czytało się zdecydowanie lepiej :)

      Usuń