środa, 30 listopada 2016

Piąta pora roku

W literaturze fantasy bardzo trudno powoli o pomysły bardzo innowacyjne, czy bardzo świeże. Zazwyczaj obserwujemy powielenie znanych i cenionych motywów w kolejnym świecie z kolejnymi bohaterami, ale odmienną fabułą. Bardzo dobrze wybrnęła z tego N.K. Jemisin ze swoją Piątą porą roku, która zawiera całkiem dużo ciekawych a przede wszystkim oryginalnych pomysłów. Nie bez powodu też muszę przyznać autorka otrzymała za tę powieść nagrodę Hugo w 2016 roku.

Książka rozpoczyna się od potężnego trzęsienia się Ziemi, które powoduje wielką czerwoną wyrwą biegnącą przez środek kontynentu, buchająca popiołami przysłaniającymi niebo. Nadeszła bowiem Piąta pora roku - czyli długa zima, która cyklicznie dotyka Ziemię a będąca wynikiem aktywności sejsmicznej, lub innego kataklizmu. Dla z pozoru zwyczajnej kobiety Essun Piąta pora roku rozpoczęła się od śmierci syna i porwania córki. Pogrążona w żałobie i rozdarta rozpaczą, przemierza dogorywający świat. Jest zdolna dokonać jeszcze większych zniszczeń, jeśli pomoże jej to odzyskać córkę. Nie zawaha się użyć swoich mocy, aby osiągnąć ten cel...

Już na samym początku dowiadujemy się o końcu świata i jak to narrator stwierdza, miejmy to już z głowy i przejdźmy do ciekawszych rzeczy. Przyznaję, że to miło zaskakuje oraz intryguje a dalej jest równie interesująco. Nie inaczej pod tym względem wypada pierwszy rozdział, w którym po raz pierwszy narrator zwraca się bezpośrednio do bohaterki, czyli Essun, mówiąc jej co ona widzi, co czuje i kim jest. Nie mamy więc typowej narracji ani pierwszoosobowej, ani trzecioosobowej, która występują zapewne w ponad 90% książek, lecz znacznie rzadziej spotykaną drugoosobową. Zapewne wielu z Was nigdy się z nią wcześniej nie spotkała, ja z pewnością nie, dlatego było to dla mnie kolejne bardzo pozytywne zaskoczenie podczas czytania tej książki, ale z drugiej strony ciężko na początku przyzwyczaić się do tej narracji. Między innymi dlatego przez pierwsze 50-100 stron trudno zrozumieć o co dokładnie chodzi w tej historii i czym są te moce Essun.

Świat jaki stworzyła Jemisin z pewnością zauroczy wielu zagorzałych fanów fantasy. Przypomina on z grubsza naszą Ziemię, jednak prawa jakimi się rządzi, zostały mocno zaburzone. Według podań, to Ojciec Ziemia rozgniewał się na ludzi za to, że zanieczyszczają wodę oraz ziemię i zesłał na nich pierwszą Piątą porę roku, która zabiła niemalże wszystkie organizmy żywe. Ludzkość cudem przeżyła, ale nic nie jest już takie samo jak kiedyś... Co kilkadziesiąt lat, albo kilkaset ludzie muszą zmagać się z katastrofą, która trwa od kilku miesięcy do kilku lat, przyjmując najróżniejsze postacie. Mieszkańcy Ziemi poprzez lata doświadczeń i przekazywania wiedzy z pokolenia na pokolenie przyzwyczaili się do tych kataklizmów, choć zdarza się, że wiele z osad nie przeżywa tego okresu. Świat ten zamieszkują również ludzie potrafiący okiełznać sejsmiczne moce i nimi sterować. Są to tzw. rogga – czy inaczej mówiąc górotwory. Jednakże ich moc jest niebezpieczna, zwłaszcza u niewyszkolonego osobnika, przez co często stają się wykluczeni z życia zwykłych społeczności, bądź nawet są zabijani w dzieciństwie. Nie jest to jak widać typowa magia w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale coś bardziej nieokreślonego, o czym jednak czyta się z zapartym tchem, chcąc poznać kolejne tajemnice. Wydawać by się mogło, że zdradziłem za dużo, ale jak się przekonacie, jest to dopiero wierzchołek góry lodowej. Dla mnie osobiście jest to jeden z ciekawszych systemów magii, o jakim ostatnio czytałem a razem z tą niezwykłą kreacją świata jest połączeniem szalenie interesującym.

To co jednak powoduje, że jest to bardzo dobra książka jest fakt, iż nie ma tutaj mowy o żadnej przypadkowości. Widać, że autorka zaplanowała tę powieść od samego początku aż do końca. Nie ma zatem żadnych wymyślanych na kolanie rozwiązaniach fabularnych, czy wyjaśniania rzeczy bardzo ogólnikowo. Wszystko idealnie się zazębia, zwłaszcza po przeczytaniu całości. Pod koniec książki bardzo dobrze zrozumiemy dlaczego oprócz Essun mamy jeszcze dwie inne bohaterki, dlaczego występuje taka a nie inna narracja oraz wiele innych niezrozumiałych wcześniej rzeczy. Lecz bez obaw - po jej przeczytaniu wciąż mam wiele pytań, na które mam nadzieję znaleźć odpowiedzi w kolejnym tomie. Co jeszcze zasługuje na wspomnienie, to fakt iż autorka bez żadnego skrępowania wprowadza homoseksualizm do książki oraz fantazje z tym związane. Może się to wielu osobom nie podobać, mogą przez to nie sięgnąć po tę książkę, ale moim zdaniem pokazuje to tylko, że Jemisin nie boi się podejmować trudnych, czy wzbudzających wciąż kontrowersje tematów. Dlatego uważam to za duży plus, nawet jeśli nie jestem zwolennikiem tego typu zachowań.

Piąta pora roku jest niewątpliwie jedną z lepszych powieści fantasy jakie ostatnio czytałem. Urzekła mnie bardzo ciekawym system magii, światem oraz podejściem do fabuły. To bardzo dobry przykład, że fantasy wciąż może zaskakiwać a autorka nie boi się trudnych tematów. Nie mogę się już doczekać kontynuacji. Polecam!

Moja ocena 8/10

Trylogia Pęknięta Ziemia
1. Piąta pora roku
2. The Obelisk Gate

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!
Tytuł: Piąta pora roku
Cykl: Pęknięta Ziemia
Tom: 1
Autor: N.K. Jemisin
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 23.11.2016
Liczba stron: 438
ISBN:9788379246984

26 komentarzy:

  1. Mam straszne zaleglosci w czytaniu fantasy... Musze nadrobic. Az strach pomyslec, ze ostatnia przeczytana fantasy, byl malowany czlowiek ponad rok temu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam, ale nadrobić wszystko co by się chciało, to chyba się jednak nie da :)

      Usuń
  2. Co do sposobu narracji, podobny spotkałem w mało znanej powieści "Q, taniec śmierci" napisanej przez Luthera Blissetta. Jest to pseudonim i nie wiadomo kto jest na prawde autorem. Kupiłem kiedyś za grosze w koszu z tanimi książkami. Powieść osadzona jest podczas powstań chłopskich w Niemczech. Jakby udało Ci się ja zdobyć to gorąco polecam.

    Niekoniecznie chciałbym czytać o fantazjach homoseksualnych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to brzmi interesująco :)

      Wiesz tego są raptem 5-6 zdań przy okazji czegoś innego, autorka nie chce w żaden sposób zniesmaczyć czytelnika. Zarysowała to jako po prostu normalną sytuację i nie skupiała się na tym. Ciężko to wytłumaczyć, ale mnie to nie zgorszyło, chociaż daleko mi do tego typu zachowań :P

      Usuń
    2. A no chyba, że tak. Źle zrozumiałem bo odebrałem to tak jakby tego dość sporo było w książce :D

      Usuń
    3. Nie, to są pojedyncze zdania przy okazji jakiś scen. Autorka umieszcza po prostu zdania o tym, że np. dwóch facetów robi coś razem i tyle. Nie poświęca temu dużo czasu, więc to nie powoduje uczucia zniesmaczenia :)

      Usuń
  3. No faktycznie z narracją drugoosobową to ja jeszcze nie miałem do czynienia. Kolejna oryginalność, która może okazać się ciekawą i wartą przyswojenia pozycją. Czy zakończenie jest otwarte, skoro piszesz o tych pozbawionych odpowiedzi pytaniach, czy po prostu to dotyczy pewnych kwestii fabularnych, które w pełni zostaną odkryte po prostu w kolejnych tomach (jak to na przykład wyglądało z dowiedzeniem się dopiero w 3 tomie "Ostatniego imperium", kim naprawdę są Inkwizytorzy czy kolossy)?
    I czy wiesz, że to ma być dylogia, czy po prostu póki co wiesz, że jest jeszcze drugi tytuł, ale u nas dopiero będzie wydany, a nie wiadomo co dalej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakończenie jest otwarte, ponieważ jest to trylogia - taka standardowa mam nadzieję. Historia urwana jest w pewnym momencie, gdzie dalsze losy będą się dość mocno różniły od tego co było, więc przeczytanie drugiego tomu jest obowiązkowe :)
      Wiesz co to jak wyżej - na pewno trylogia, ponieważ na grzbiecie już jest napis "Trylogia pękniętej ziemi" a drugi tom z tego co było podane na SQN Imaginatio w okolicach połowy roku 2017 :) Trzeci tom nie wyszedł jeszcze po angielsku :)

      Usuń
    2. Aha. No to jednak będzie trzeba z tym poczekać. :D

      Usuń
    3. Ciacho, nie ściemniaj, bo miałeś już do czynienia :P Widziałam, że czytałeś "Podziemia Veniss", a tam 1/3 książki jest w narracji 2-osobowej :)

      Usuń
    4. Serio? Hahahaha. :P Ja to czytałem tak dawno, że już nie pamiętam jaka tam była narracja, ale pewnie masz rację, więc pozostaje mi tylko zgodzić się z Tobą, że wiesz lepiej ode mnie. :D

      Usuń
    5. Na pewno, na pewno, słuchaj starszych :)

      Usuń
    6. Nie zawsze, ale się staram. :P

      Usuń
    7. Sprecyzuję więc - mnie słuchaj :P :)

      Usuń
    8. Hehehe, ja jestem ogólnie niesforne dziecko, ale w kwestii literaty mogę być bardziej uległy. :P

      Usuń
    9. Spoko, jestem zaprawiona w boju z tymi niesfornymi, dziesięć lat pracy w gimnazjum daje MOC nie do pokonania :P

      Usuń
    10. Ja jestem high level, bo nie z gimnazjum, a z uczelni wyższej. :P

      Usuń
    11. No nie chciałem już nadużywać słów, bo skromniak jestem. :P

      Usuń
  4. Chyba się skuszę, bo wygląda mi to na okazję do porządnej lektury. W ogóle okładka jest świetna, a fakt, że wnętrze jest oryginalne i intrygujące sprawia, że jestem w stanie zaufać autorce (i Twojej recenzji) i kiedyś szarpnąć się na lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się osobiście nie spodziewałem, że będzie to takie super, dlatego tym bardziej mi się książka spodobała :)

      Usuń
    2. Takei zaskoczenia są najlepsze :)

      Usuń
  5. Nie słyszałam nigdy o tej książce, ale podoba mi się okładka:) Niby mówi się "nie oceniaj książki po okłądce", ale jednak, gdy robi ona dobre wrażenie, chętniej sięgam po książkę:)

    Obserwuję, chętnie będę zaglądać i będzie mi bardzo miło, jeśli zawitasz do nas sylwiaidzieci.pl, a jeszcze milej, gdy zaobserwujesz i zostawisz po sobie ślad:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka zdecydowanie świetna i warta polecenia. Jeśli ktoś nie zrezygnuje przez narrację czy tą lekką początkową dezorientację to nie pożałuję :D

    Pozdrawiam i zapraszam.
    http://niefantastycznie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń