sobota, 19 grudnia 2015

Namiestniczka, księga III

Do finałowego tomu trylogii Suremu podszedłem z małą obawą, po nieco słabszym drugim tomie. Miałem mieszane uczucia co do kontynuowania lektury, ale z drugiej strony ciekawiło mnie jak autorka zakończyła wszelkie wątki. Poza tym nie lubię mieć na swoim koncie niedokończonych serii... Dlatego też zdecydowałem się jednak na czytanie i nie żałuję, ale nie jestem też zachwycony. 

Król powrócił na tron jak zostało to przepowiedziane, pojął za żonę Namiestniczkę Salome, która urodziła mu właśnie syna. W Imperium panuje spokój i dostatek, nie ma żadnych wojen ani najazdów barbarzyńców. Wydawałoby się idealny scenariusz na zakończenie książki, a przecież tym niejako otwiera się fabuła 3 tomu! Jednakże czas szczęścia i pokoju nie trwa długo. Król wprowadza liczne reformy, które z punktu widzenia czytelnika wydają się być bardzo dobre i wpłyną w dalszej perspektywie na polepszenie życia. Natomiast dla zwykłych mieszkańców to z początku utrapienie, które z czasem przeradza się w bezsilność, brak pieniędzy na podstawowe rzeczy a nawet śmierć dla wielu z nich. Mowa bowiem o maszynach usprawniających pracę, czy też wolny dostęp do wykonywania zawodu, a nie jak do tej pory to miało miejsce wyłącznie przez cechy i zrzeszonych w nich mistrzów z danej dziedziny. Na główny plan wychodzi również przepowiednia z Gwiezdnym Wieszczem, Bestią i powrotem złego boga Areda, po którym ma nastąpić koniec świata. 

Akcja finałowego tomu jest zdecydowanie ciekawsza i więcej się w niej dzieje. Głównie za sprawą wspomnianych reform króla - zostały one moim zdaniem bardzo dobrze opisane i przeanalizowane pod kątem społeczno-ekonomicznym. Mowa przede wszystkim o wolnym dostępie do zawodów, który przyczyni się głównie do wielu szkód, aniżeli do dobrych rzeczy. Ale również cały proces wprowadzania innowacji, pod postacią dotąd zakazanych maszyn parowych, prochu, czy broni strzelniczej. Na kartach książki można prześledzić całą skrupulatną analizę, jak owe reformy wpłynęły na codzienne życie ludzi w całym Imperium. Początkowo nie wywołały zbyt wielkich buntów, co najwyżej doprowadzały nielicznych do ruiny a przy tym wiele luksusowych towarów diametralnie potaniało. Z czasem jednak coraz mniej osób było potrzebnych przy produkcji, pojawiały się nadwyżki produktów i zaczęto pozbywać się niepotrzebnych pracowników, którzy zaryzykowali wszystko i przenieśli się do miasta. Jest to na pewno ważny aspekt książki, który z racji mojego zamiłowania do nauki niezwykle przypadł mi do gustu. 

Wątek związany z przepowiedniami jest ciekawy, aczkolwiek znów miałem poczucie lekkiego niedosytu. Miejscami miałem wręcz wrażenie, że czegoś w opisach zabrakło, takiego epickiego klimatu, znanego z wielu innych książek. Przez to historia nie urzekła mnie na tyle, bym wrócił do tej książki w przyszłości. Myślę, że gdyby autorka popracowała jeszcze nad powieścią, to moglibyśmy dostać w swoje ręce kawał dobrego fantasy, ale tak się jednak nie stało. A sama trylogia ma na pewno potencjał, ale niestety niewykorzystany...

Zakończenie jest dość dziwne, to trzeba otwarcie przyznać... Zupełnie mi nie pasowało do takiego typu książki. Może jestem zbyt tradycjonalistą, ale dla mnie było one zbyt dużym pomieszaniem science-fiction z fantasy. Dlatego też sam nie wiem, czy nie lepiej odebrałbym takie "tradycyjne", choć szablonowe i oklepane zakończenie, niż taką próbę zaskoczenia czytelnika oryginalnym finałem książki. 

Podsumowując, cała trylogia Suremu to dobre, ale nie zobowiązuje książki fantasy. Po prostu coś lżejszego do czytania, pomiędzy innymi lekturami. Polecam czytać je z lekkim przymrużeniem oka na wady, takie jak nieco sztywne dialogi, przydługie opisy świata, czy miejscami "dłużącą" się fabułę. Pomimo tego Wiera Szkolnikowa stworzyła ciekawy świat, pełen różnych kultur i ludzi, których mamy okazję poznać w trakcie czytania. Nie radzę się jednak nastawiać na epicką i wciągającą historię rodem z Tolkiena, czy innych znanych autorów, ponieważ można się zawieść. 

Moja ocena 6/10

Tytuł: Namiestniczka, księga III, Spadająca Strzała
Cykl: Trylogia Suremu
Tom cyklu: 3
Autor: Wiera Szkolnikowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 04.10.2012
Liczba stron: 600
ISBN:9788378393658

10 komentarzy:

  1. Wiesz, po słabszym w wielu przypadkach drugim tomie wszelkich serii zazwyczaj trzeci wypada trochę lepiej. WIem, sama tak mam i to z kilkoma seriami mi się tak zdarzyło. Kodeks Deepgate, trylogia Kusziela, książki o Castorze... Znaczy w tych seriach drugi tom jest na pewno słabszy, trzeciego Deepgate i Kusziela jeszcze nie czytałam. ALe w zasadzie po rozpoczęciu serii zawsze kontynuacja jest trochę słabsza. Pieśń Lodu i Ognia to wyjątek.
    Dam sobie na razie spokój z Namiestniczką, bo jakoś tak mnie ona jednak nie przekonuje, pierwszy tom owszem, reszta już mniej. Zajmę się Archiwum burzowego światła, które coraz bardziej mnie wciąga i już codziennie po Drogę królów sięgam, a nie raz na tydzień, dwa. Przebrnęłam przez około dwustustronicowe "otrzaskanie się" z bohaterami i światem i czekam na więcej Sheta. Ale dziękować za zwrócenie mi uwagi na Sandersona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Archiwum Burzowego Światła drugi tom jest jeszcze lepszy niż pierwszy (choć sądziłam, że to niemożliwe). Tak więc polecam gorąco czytanie ABŚ i Sandersona ogólnie.
      Fajna jest również seria Nekroskop, każdy tom trzyma poziom.

      Pozdrawiam
      http://miszmasz79.blogspot.com

      Usuń
    2. ABŚ to majstersztyk! Czytaj Jagoda, jestem ciekawy Twojej opinii i to bardzo :D
      Jeśli chodzi o Namiestniczkę to jeśli masz co innego do czytania to czytaj, aż tak warta spróbowania niestety nie jest :)

      Usuń
    3. No właśnie mam co czytać, ostatnio zrobiłam zakupy na Ravelo i mam kilka nowych książek. Trochę obyczajowych, kryminał Kellermana i ostatni tom Księgi wszystkich dusz (tłumaczenie nieoficjalne, bo Amber postanowiło nie wydawać ostatniego tomu trylogii brrrr). A co do Jagoda, czy ja coś przegapiłam?

      pozdrawiam
      http://miszmasz79.blogspot.com

      Usuń
    4. Jagoda to imię DżejEr Carmen :) I do niej był skierowany komentarz ;)

      Usuń
    5. Wiesz co, Droga królów jest super tylko trochę słabo wyszło, że nie ma żadnego bestiariusza i słownika i innych takich "pomocy" a mapy tez mało dokładne... Więc ogólnie czyta się fajnie, polubiłam bohaterów, od kilku miesięcy zapoznaję się z tym światem i doceniam fakt posiadania lektury o takiej objętości ;) Bo już jestem zadowolona, a tyle jeszcze przede mną. Szkoda tylko, że na wymienionym przeze mnie polu trochę zgrzyta, ale to też jest do ogarnięcia. O, i jeszcze jakieś drzewa genealogiczne by się przydały, jest coś więcej w Słowach światłości?

      Usuń
    6. Żadnych nowych dodatków nie ma :) Być może wyjdzie kiedyś jakiś zbiorczy dodatek, gdy Sanderson napisze te wszystkie 10 tomów (tak, ta seria ma mieć tyle! :D)
      Mapki dokładniejsze hmmm na pewno są jakieś szkice gdzieś Strzaskanych Równin, nawet nie jeden a dwa. Jeśli chodzi o roślinność i zwierzęta to te najbardziej znane raz dwa zapamiętywałem a te bardziej niezwykłe i rzadziej po prostu przeczytałem i już. Idea wydania takiego artbooka z grafikami i opisem świata na pewno jest rozważana przez Sandersona bo fani by bardzo takie coś chcieli - jak wyjdzie okaże się pewnie za lat nawet kilkanaście może :)

      Usuń
    7. Szkoda, bo mnie to drażni, że nie mogę sobie spojrzeć na opis tego, o czym czytam i nie mam pojęcia, bo akurat coś tam się dzieje. Przydałoby się. Tak, Strzaskane równiny już jedną miały mapkę gdzies na początku.
      Takie kompendium po tym świecie mega by było pomocne - włącznie z opisem reguł kulturalnych, np, skąd się wzięło to zasłanianie jednej dłoni u kobiet. Jestem tego ciekawa, inna sprawa, że w nowo poznawanych światach jeste wszystkiego ciekawa ;P
      No nic, poczytamy zobaczymy. Ja słyszałam wersję o 9 i 12 tomach ABŚ ale nie ręczę za to, że nie było to powiedziane o jakiejś innej serii.

      Usuń
  2. Szkoda, że to zakończenie jest dziwne. Ja bym się chyba nieco rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń