niedziela, 6 grudnia 2015

Namiestniczka, księga I


Namiestniczka to pierwsza książka z trylogii Suremu, którą miałem okazję poznać dzięki wymianie książkowej. Książka została napisana przez Wierę Szkolnikową - rosyjskiego pochodzenia pisarkę, obecnie mieszkającą w Kanadzie. Początkowo miała to być jedna książka, jednakże świat jak i fabuła rozrosły się na tyle, by konieczne było wydanie trylogii. 

Książka opowiada o losach Imperium Anryjskiego w świecie Suremu, którym władają Namiestniczki. To żony króla Eilana, który zjednoczył i utworzył owe imperium przed tysiącem lat. Był on wybitnym i mądrym elfem, który pojął za żonę ludzką kobietę. Zmarł jednak bezpotomnie - jak podają legendy zmienił się w posąg - by pewnego dnia powrócić. To stało się podstawą do jakże nietypowego i mało spotykanego w fantasy sprawowania władzy - przez  kobiety. Bynajmniej nie dziwi on aż tak, gdyby nie to, że urząd ten nie jest dziedziczony, lecz kolejne Namiestniczki są wybierana przez Wielką Radę pośród córek lordów całego Imperium. Kobiety są poślubiane posągowi króla i mają niejako rządzić w zastępstwie za króla. Do końca swojemu życia muszą pozostać dziewicami i wyczekiwać na powrót elfiego małżonka. 

Akcja książki rozpoczyna się za czasów Enrissy - wybranej nie ze względu na koneksje, ani wpływy, lecz ze względu na neutralność wobec wszystkich. Jako jedyna kandydatka nie była popierana przez nikogo. Wkrótce po objęciu rządów, odsyła swojego ojca do domu i sama obejmuje rządy, podkreślając swoją niezależność. Pewnego dnia poznaje urzędnika w bibliotece - Wanra Passoisa i sprzeniewierza się "małżonkowi". Karą za ten czyn jest oczywiście śmierć, zarówno Namiestniczki jak i mężczyzny, który z nią współżył. Jednakże udaje się jej zachować cały romans w sekrecie przez dłuższy czas i tym samym również swoją głowę na karku. Czasy w jakich Enrissie przyszło sprawować władzę są spokojne, Imperium podbiło właśnie kolejne terytoria, barbarzyńcy nie nękają prowincji, panuje spokój i dobrobyt.. Nic nie zapowiada nadchodzących, burzliwych czasów...

Niedługo na światło dziennie wychodzi elfie proroctwo - upominają się one o pewną starą, zaginioną księgę, która przeczytana 8 razy sprowadzi na świat zagładę. A co gorsza została już przeczytana 7 razy i niebezpieczeństwo jest całkiem realne. Co zastanawiające zupełnie nikt nie traktuje elfów poważnie a samo szukanie zostaje potraktowanie bardzo lekko, zupełnie bez nadmiernego pośpiechu. Czy elfy mają rację i należy się bać? A może to tylko ich wymysły? 

Jednym z najciekawszych elementów książki niewątpliwie jest ród Aellinów. Przed laty został on obdarzony pewną specyficzną, elficką cechą - zawsze rodzą się w nim bliźnięta. Są one niejako "połączone" ze sobą nierozerwalną więzią, która przysporzyła rodowi wielu zmartwień i niechlubnych postaci. Gdy jeden z bliźniaków czuje ból, odczuwa go także ten drugi. Przebywają każdą chwilę ze sobą, a rozdzielone na kilka dni przeżywają bardzo źle. Rzecz ma się zdecydowanie inaczej, gdy bliźniaki nie są tej samej płci, ale różnej. Wówczas zawsze powinno się je rozdzielać tuż po narodzinach i wychowywać osobno. Inaczej nie przejmują się prawami ani obyczajami i żyją ze sobą jak mąż i żona, niejednokrotnie płodząc przy tym potomstwo i zawierają ze sobą małżeństwo. Według przepowiedni z krwi rodu Aellinów mają przyjść na świat bardzo szczególne bliźnięta - jedno z nich będzie Bestią, drugie – Gwiezdnym Wieszczem. I mają się one wkrótce narodzić...

Namiestniczka to gruby i opasły tom, który z początku może odrzucać, ale gdy zanurzymy się w tym świecie bardzo szybko o tym zapomnimy. Książka została napisana bardzo zgrabnym i ciekawym językiem, dzięki czemu książka nie nudzi i czyta się ją bardzo przyjemnie. Znajdziemy w niej takie wątki jak walka o władzę, polityczne przepychanki, bunty, kazirodztwo, przepowiednie i wiele wiele innych. Mocną stroną książki są niewątpliwie postacie - zarówno obecna Namiestniczka Enrissa jak i szereg postaci, których losy mamy okazję śledzić. Są to bohaterowie niekiedy bardzo różni, o odmiennych charakterach i poglądach, których bardzo miło poznaje się w trakcie lektury. Do wielu z nich przywiązałem się i uważnie śledziłem rozwój wydarzeń, życząc im jak najlepiej i wyjście z opresji, innym wręcz odwrotnie. 

Książce ciężko zarzucić jakieś poważne uchybienia. Wszystko na pierwszy rzut jest ok, ale gdy się wgłębimy już nie za bardzo. O czym konkretnie mowa? Otóż cała fabuła jak i świat są dobrze przedstawione - mamy potężne Imperium, elfią przepowiednię i tytułowe Namiestniczki. Jednakże podczas czytania nie opuszczało mnie wrażenie, że wszystko to można by napisać krócej, lub po prostu rozpocząć akcję kilka lat później. Wówczas książka byłaby zdecydowanie krótsza i czytałoby się ją o wiele lepiej. Owszem książka straciłaby zapewne nieco na kreacji świata jak i różnych zakątków Imperium, ale trzeba znaleźć jakiś środy środek. Kolejnym małym minusem w mojej ocenie jest zmienianie osoby z punktu której opowiadana jest historia - niekiedy odbywało się to w obrębie jednego akapitu i można się było pogubić - który to bohater tak myśli.

Namiestniczka to dobra książka fantasy z ciekawym światem rządzonym przez kobiety, pełnym przepowiedni i przeznaczenia od którego nie ma łatwej ucieczki. Nie żałuję czasu spędzonego na lekturę tej książki i pomimo kilku minusów na pewno zdecyduję się na lekturę kolejnego tomu. Jest to lekka i mniej wymagająca od czytelnika pozycja, co nie znaczy że gorsza. Polecam!

Moja ocena 7/10

Tytuł: Namiestniczka, księga I
Cykl: Trylogia Suremu
Tom cyklu: 1
Autor: Wiera Szkolnikowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 10.01.2011
Liczba stron: 824
ISBN:9788376485287

10 komentarzy:

  1. Zapowiada się bardzo interesująco. Wątek rządzącej kobiety jak najbardziej mnie kusi do sięgnięcia po tę książkę. ;)
    Pozdrawiam!
    Geek of books&serials&films

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jak dalej, jeszcze dwa tomy przede mną ;)

      Usuń
  2. Widzę, że próbujesz ostatnio całkiem nieznanych mi pisarzy. O tej nigdy nie słyszałem. Jak będę szukał jakiegoś lekkiego fantasy to może się nada. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namiestniczka to akurat całkiem przypadkowe i nieoczekiwane spotkanie - wymieniłem się za książki - 4 za 4 i wśród nich były 3 tomy Szkolnikowej :) A wiedziałem, że jak ich nie przeczytam od razu to pewnie minie sporo czasu zanim do nich sięgnę - i nie żałuję ;)

      Usuń
  3. Nawet nie wiedziałam, że to jest o elfach... Zaciekawiło mnie, ale zastanawiam się, czy mi się chce rzucać na takie grube tomiszcze. Może byłoby u mnie w bibliotece i bym spróbowała, bo jakoś jeszcze mnie nie ciągnie do kupowania tego. Nie wiem do końca, czego się spodziewać, ale jest tu kilka ciekawych pomysłów, jak choćby ten z kilkukrotnym czyteniem tej księgi. A Cercei i Jaimie Lannisterowie by się ucieszyli, gdyby urodzili się w rodzie Aellin... Tylko musieliby się potem jakoś odnaleźć :P
    Ogólnie jestem zaintrygowana, trochę się tylko boję, że dostanę takie "babskie" fantasy i się zawiodę... mam nadzieję, że wiesz o czym mówię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elfów wbrew pozorom nie ma aż tak wiele. Jest kilka ciekawych wątków, ale moim zdaniem nie został do końca wykorzystany potencjał pomysłu. Bardziej świat przedstawiony, nieco takie zwykłe losy postaci niż coś więcej.
      Książka jest napisana dobrze, na myśl przychodzi nieco Gra o Tron jeśli chodzi o rozgrywki o władzę, tytuły itp. :)

      Usuń
  4. Dopisuje do listy, moje klimaty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi tom mi osobiście już mniej się nieco spodobał - wkrótce recenzja :)

      Usuń
  5. Kilka lat temu ta okładka rzuciła mi się niejeden raz w oczy, ale nigdy nie miałem okazji jej przeczytać. Przypominasz mi teraz o tej pozycji. Brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi tom już wg mnie nieco gorzej - wkrótce w recenzji będzie wszystko :)

      Usuń