piątek, 9 października 2015

Planeta małp

Też tak macie, że znacie dobrze jakiś film, widzieliście go wielokrotnie i nagle okazuje się, że powstał on na podstawie książki? Ja tak miałem co najmniej kilka razy. Nie inaczej było w przypadku Planety małp z 2001 roku - film widziałem cztery razy albo i więcej. Bardzo mi się on podoba i gdy leci w telewizji to czasami włączę i obejrzę go. Przez zupełny przypadek zorientowałem się, całkiem niedawno, że istnieje książka o tym samym tytule, która została napisana w 1963r.

Planeta małp opowiada o wyprawie trzech mężczyzn na odległą planetą Sororę w układzie Betelgezy, gdzie panują warunki bardzo zbliżone do tych na Ziemi. Jakie jest ich zdziwienie, gdy spotykają tam ludzi, którzy zostali sprowadzeni do roli prawie bezrozumnych zwierząt, którzy chadzają po lesie nago, jedzą surowe mięso i reagują szałem na ubrania czy też jakikolwiek przejaw techniki. Natomiast dominującym gatunkiem są 3 rodzaje małp: szympansy, orangutany oraz goryle. To one przejawiają inteligencję, potrafią mówić oraz ubierają się jak my. Zupełnie jakby nastąpiło odwrócenie ról! Główny bohater - Ulisses Mérou zostaje pochwycony już na samym początku pobytu na planecie, podczas obławy goryli na ludzi i zawieziony do małpiego instytutu. Tam wszyscy złapani zostają poddani szeregom testów, takich samych jakie stosuje się obecnie wobec dziko złapanych małp, testując ich inteligencję oraz zdolność do nauki. Mianowicie chodzi o testy Pawłowa - na pewno każdy kojarzy słynny eksperyment z dzwonkiem i podawaniem jedzenia zwierzęciu. Te i wiele innych sprawdzianów małpy stosują na ludziach, których uważają za zwykłe zwierzęta. Być może tylko nieco tylko inteligentniejsze od innych zwierząt.

Książka wbrew pozorom jest bardzo cienka i powiedziałbym na jeden wieczór. Dosłownie! Niech to jednak nikogo nie zmyli. Książka porusza w prostej historii bardzo wiele ważnych zagadnień. Niezwykle ciekawe dla mnie były momenty, gdzie wykorzystywano wspomniane testy Pawłowa, pokazujące dobitnie fakt utraty inteligencji na Sororze przez rodzaj ludzki. Także sposób narracji - w formie opowieści czy też sprawozdania z tej ekspedycji, jeszcze dobitniej podkreśla grozę, jakiej doznaje główny bohater na planecie i która udziela się również czytelnikowi. Kilkukrotnie miałem wrażenie, jakbym sam znalazł się na Sororze. Planeta małp to na pewno książka niezwykła i ciężko napisać wszystkie moje zachwyty nad nią, bez konieczności zdradzania całej fabuły. 

Na sam koniec wspomnę kilka słów o samym wydaniu. Niestety nie jest ono zachwycające... A szkoda, ponieważ ta książka zasługuje na ładne wydanie i szersze poznanie. Planeta małp od wydawnictwa Amber posiada nieciekawą grafikę, będącą kadrem z filmu z 2001 roku. Gwoli ścisłości nie przepadam za filmowymi okładkami, jednak nie zawsze mnie one tak irytują jak ta. Dochodzi do tego również kwestia papieru na jakim wydrukowano książkę - jest dość kiepskiej jakości... Przez co całość sprawia wrażenie dość nieciekawe i odpychające. 

Planetę małp czytałem z zapartym tchem i każde odejście od lektury było dla mnie niezwykle uciążliwe. Zdecydowanie jest to klasyk S-F, który powinien znać każdy, kto choć troszkę lubi ten gatunek. Przy czym, nie nastawiajcie się, że film, który wielu z Was zapewne widział będzie zgodny z książką bo mówię to od razu: nie będzie. Znajomość ekranizacji, nawet bardzo dobra nie umniejszy przyjemności z czytania książki Boulle'a. Minusem jest jednak forma wydania książki, ale niestety nie ma innych lepszych dostępnych na rynku. 

Moja ocena 8/10

Tytuł: Planeta małp
Autor: Pierre Boulel
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 03.07.2014
Liczba stron: 208
ISBN: 9788324151141

12 komentarzy:

  1. Zaskoczyłeś mnie bardzo, nie miałam pojęcia że jest książka. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem często zaskoczony, gdy świetny film jest na podstawie książki :)

      Usuń
  2. Kiedyś obiło mi się o uszy, że była taka książka i też byłem zdziwiony. I też zdarzyło mi się kilka razy dowiedzieć, że film jest na podstawie książki. :) Pamiętam "Planetę małp" za dzieciaka jak mnie te małpy odpychały i chyba nawet lekko przerażały. A części było sporo. Kiedyś sobie obejrzę wszystko od początku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę myślę łatwo będzie dostać w bibliotece a jak pisałem to jest na jeden wieczór :) A myślę że spodoba Ci się, skoro film myślę że lubisz. Ja z filmów kojarzę chyba tylko ten z 2001, te dwa ostatnie co niedawno wyszły jedynie tyle że są i jakieś urywki z trailerów :)

      Usuń
    2. Niekoniecznie właśnie. Po prostu znam w pewnym sensie i myślę, że każdy kinomaniak, który się szanuje, powinien znać, bo to w końcu jedna z najbardziej popularnych, klasycznych produkcji. I to też pisałem o tych starych, tych nowych również nie widziałem. ;)

      Usuń
    3. Ja nie mam jakiegoś wyrobionego gustu filmowego, więc może dlatego. Nie był zły ten film, ale gdy teraz go porównuję z książką to dość kiepsko film wypada :) Fabuła książki dużo ciekawsza w swojej prostocie i niewielkiej objętości :)

      Usuń
    4. Ja mam, ale nie ograniczam się tylko do niego. Oglądam to, co ma wysoką albo co najmniej dobrą ocenę na filmwebie, jeśli mam czas obejrzeć.

      Usuń
  3. Ja niestety znam tylko film. Ale o książce słyszałam oczywiście wielokrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiola w takim razie koniecznie wypożycz i przeczytaj ;)

      Usuń
  4. Na szczęście filmu nie widziałam i chętnie sięgnę po Planetę małp, poznając historię tę w opowiedniej kolejności. Ciekawi mnie ten tytuł, bo to swego rodzaju klasyk i kolejna powieść z gatunku, do której jestem przekonana już na wstępie, piomimo tego, że po samo sf rzadko sięgam.
    Większość książek od Ambera zasługuje na lepsze wydanie - ja ostatni zachwycałam się trylogią Laini Taylor i też ubolewałam nad faktem, że tak świetna historia została pokarana takim wydaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat film z 2001 roku widziałem dużo razy :P Ale książka jest bardzo specyficznie napisana i samo zakończenie pozostawia ciekawe wrażenie na czytelniku :)
      O Amber można by również pisać wiele żali i skarb niestety...

      Usuń
    2. Toś mnie jeszcze bardziej zachęcił do książki ;) Tak, w kwestii AMberu się zgadzam, ogromnie się cieszę, że nie czytam już żadnych cykli od nich, bo tylko bym się denerwowała kolejnymi wpadkami. Inna sprawa, że jedyny naprawdę godny uwagi cykl wydali ograniczając się do peirwszego tomu i oczywiście porzucili. Mowa o Demi-Monde Roda Ressa. Jakby mi się kiedyś udało dorwać kontynuację w oryginale, to byłoby świetnie...

      Usuń