niedziela, 29 stycznia 2017

Narrenturm

Andrzeja Sapkowskiego nikomu przedstawiać nie trzeba - jest znany przede wszystkim jako autor opowiadań oraz sagi o Wiedźminie, ale na swoim koncie ma również inne książki. Jedną z nich jest Narrenturm - pierwszy tom Trylogii husyckiej, rozgrywającej się na początku XV wieku na Śląsku. Śledzimy w niej losy młodego Reynevana - zielarza i uczonego medyka, spokrewnionego z wieloma możnymi ówczesnego świata. Gdy go poznajemy, jest po uszy zakochany w pięknej, lecz niestałej żonie śląskiego rycerza, z którą spędza wiele upojnych chwil. Czar pryska, kiedy pewnego dnia do ich komnaty wdzierają się krewni owego rycerza. Chcąc nie chcąc, Reynevan musi uciekać a to dopiero początek jego przygód...

Wiele lat temu Sapkowski w sadze o Wiedźminie, pokazał mi, że swoje książki tworzy z niezwykłą starannością, używając wyrafinowanego słownictwa i dbając o wierność realiów. Nie inaczej jest w Narrenturm, w którym autor znakomicie oddał nastrój i ducha XV-wiecznej Europy ogarniętej falą husytyzmu. W trakcie czytania książki będziemy mieli okazję poznać wielu ważnych rycerzy i możnych - ich gierki oraz polityczne koligacje, przeczytamy jak duchowieństwo ciągle rosło w siłę i wywierało nacisk na królów i szlacheckie rody, czy wreszcie jak bardzo tragiczny był los tych najbiedniejszych, czyli chłopów i mieszczan. Świat jaki pokazuje Sapkowski jest nad wyraz brutalny, w którym trafić na stryczek lub do lochów inkwizycji było bardzo łatwo, gdzie powszechne są zemsty i niesprawiedliwość a znaleźć pomocną dłoń jest niezwykle ciężko. Nie jest to bynajmniej tylko czysto historyczna książka, ponieważ wszechobecne są w niej czary, magia, stare rasy a nawet czarownice latające na miotłach. Kiedy po raz pierwszy tego typu elementy pojawiały się w trakcie Narrenturm, myślałem, że nie będą zupełnie pasować. A jednak! Sapkowski świetnie połączył ze sobą fakty historyczne z elementami magicznymi, tworząc w efekcie świat pełen pogańskich zabobonów, rytuałów, do którego coraz bardziej wkracza chrześcijaństwo a wraz z nim inkwizycja. Na osobną uwagę zasługuje również język powieści - jest on pełen wyszukanych i niekiedy zapomnianych już słów oraz łacińskich sentencji, ponieważ tym językiem posługiwało się duchowieństwo oraz ludzie wykształceni. Ponadto, Sapkowski zastosował delikatną stylizację mowy na staropolską, co w połączeniu z pozostałymi wymienionymi elementami, dodaje niesamowitego uroku powieści oraz pozwala wręcz przenieść się do XV-wiecznego Śląska. 

Narrenturm nie jest jednak książką idealną i jeśli chodzi o fabułę, to jest ona niestety tylko przeciętna. O ile pierwsze 100-200 stron czyta się przyjemnie, poznając bohaterów, świat i sytuację polityczną w Polsce i Europie, o tyle dalej jest niestety dużo gorzej. Przez całą książkę, Reynevan co rusz wpada w tarapaty, jest z nich ratowany, ucieka, znów wpada w kłopoty i tak do samego końca. Po którymś razie, potrafi to zwyczajnie znużyć oraz bardzo łatwo domyślić się co się dalej stanie. Początkowo również sam bohater wywiera dużo lepsze wrażenie i jawi się jako szlachetny młodzieniec, głupio zakochany, ale któremu jednak daleko mu do wielkopańskich zachowań. Natomiast pod koniec Narrenturm, był to dla mnie mężczyzna, który co rusz goni za spódniczkami i nieustannie musi być ratowany z opresji... Na szczęście w dużym stopniu opowieść ratuje świetne tło historyczne - początek husytyzmu w Czechach, zbrojne krucjaty chrześcijaństwa i inkwizycja, która wszędzie wyszukuje osoby kolaborujące z husytami oraz uprawiające zakazane pogańskie rytuały. W dużej mierze, to właśnie to tło, motywuje mnie do sięgnięcia po dalsze dwa tomy a nie przygody Reynevana. 

Narrenturm jest interesującą pozycją, która przybliża dość mało znane losy husytów, którzy byli dość mocno związani z Polską a dokładniej ze Śląskiem. Książka urzeka niezwykłym oddaniem realiów historycznych połączonych z elementami magicznymi, natomiast rozczarowuje przygodami głównego bohatera, którego co rusz trzeba ratować z opresji...

Moja ocena 6/10

Tytuł: Narrenturm
Cykl: Trylogia Husycka
Tom: 1
Autor: Andrzej Sapkowski
Wydawnictwo: SuperNOWA
Data wydania: 2002
Liczba stron: 594
ISBN:8370541534

21 komentarzy:

  1. Mnie również "Narrenturm" zupełnie nie oczarował. Tak samo denerwowało mnie to tułanie się z punktu A do B itd. Plus jeszcze irytowało mnie podejście do religii i choć Sapkowski jest znany z mało oględnego wyrażania swoich opinii, to w pewnym momencie miałam dosyć ;)

    Pozdrawiam,
    Między sklejonymi kartkami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Wiedźminie była bardzo jasno zarysowała fabuła, akcja toczyła się do przodu i niesamowicie intrygowała. Natomiast tutaj, to takie bardziej zarysowanie świata poprzez tułanie się bohatera a nie ciekawa powieść. Mnie się akurat bardzo dobrze czytało to krytykowanie chrześcijaństwa, tych praktyk księży i to świetne zderzenie z pogaństwem :)

      Usuń
  2. No mnie Wiedźmin (a przynajmniej pierwszy tom opowiadań) na kolana nie rzucił, mam w ogóle podchodzić do Trylogii, czy nie? Bo nie mam specjalnie zaufania do Sapkowskiego, bardziej czuję się "w obowiązku" go sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawy jakie wrażenie by mnie Wiedźmin wywarł, gdybym go czytał po raz pierwszy w tej chwili. Ponieważ jak go czytałem w LO, podobał mi się niesamowicie ;)
      Jeśli opowiadania Cię nie zachwyciły, to trylogia raczej też nie. Mnie osobiście irytują tacy bohaterowie, których trzeba co rusz ratować - kilka razy owszem, ale nie całą książkę :)

      Usuń
    2. To rzeczywiście mogłoby być irytujące i w sumie wygląda na lekki infantylizm - taka kreacja bohatera. A liczyłam na to, że jednak coś od Sapka mi się spodoba. Może kiedyś się jeszcze raz spróbuję z nim zmierzyć, ale na razie jakoś do niczego mnie nie ciągnie...

      Usuń
  3. Przeczytałem Narrenturm.
    Bawiłem się nieźle.
    Zacząłem BB.
    Wysiadłem po kilku stronach.
    Kilka lat później wysłuchałem słuchowiska "Narrenturm"
    Było świetne, perfekcyjne, a qui dormit non peccat do tej pory jest moim ulubionym "przysłowiem" łacińskim.
    Zacząłem BB i... kilka rozdziałów. Chyba BB są nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę sprawdzić to słuchowisko, ponieważ nie jesteś pierwszą osobą, która o nim wspomina :)

      Usuń
  4. Mam w planach tę trylogię i mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu, i że bohater nie będzie mnie irytował :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam Narreturm na studiach, czytało sie dobrze i szybko, i rownie szybko zapomniało. Do dziś nie przeczytałam ostatniego tomu. Zapamiętałam ten cykl tak jak go opisałes. Główny bohater wpada w kłopoty, udaje mu się uciec, po czym wpada w kolejne i tak przez dwa tomu. W trzecim podejrzewam, że sprawy mają się podobnie. Masz w planach wszystkie części?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno drugi tom przeczytam, ale jeśli i on mnie nie oczaruje, to najpewniej sprzedam oba tomy tak szybko jak kupiłem. Na szczęście były używane i bardzo tanie ;)

      Usuń
  6. Narrenturm nie czytałam, ale zaczęłam kiedyś słuchać słuchowiska. Pamiętam, że bardzo mi się podobało i byłam oczarowana tym, jak to słuchowisko zostało zrobione, ale niestety nie wysłuchałam go do końca. W pociągu wszystko mi zagłuszało tekst (chyba miałam za kiepskie słuchawki), a w domu nie chciało mi się po prostu siedzieć i słuchać. Próbowałam to robić przy robieniu obiadu albo coś... ale wtedy nie bardzo skupiałam się na tekście. Chyba robienie dwóch rzeczy na raz mi nie wychodzi... W każdym razie miałam wtedy pozytywne wrażenia z Narrenturmu, ale Reynevan irytował mnie w zasadzie od początku. Jakoś się nie dziwie, że do końca książki irytuje jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuchowisko podobno jest świetne i to właściwie każdy potwierdza. Natomiast ci co czytali, to opinie mają podzielone - przeważają zachwyty, ale są też opinie podobne do mnie :)

      Usuń
    2. Nie wiem, czy kiedyś doczytam/dosłucham do końca (a nie dobrnęłam nawet do połowy), ale jest spora szansa, że miałabym opinię podobną do Twojej, wnioskując z opisu, bo rzeczy które wymieniłeś bardzo mnie w książkach denerwują :)

      Usuń
  7. 'Narrenturm' i w ogóle całą Trylogię Husycką czytałam już dość dawno i szczerze liczyłam na powieść poziomem sięgającą sagi o wiedźminie. Trochę się zawiodłam. Reynevan był według mnie raczej najsłabszym ogniwem tej powieści i niestety przy lekturze trochę się wynudziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale zdecydowanie nie było to, czego chciałem.

      Usuń
  8. Jak Wiedźmin całościowo zachwyci to może i sprawdzę. Do tego czasu będę się trzymał z dala, tylko Wiedźmin. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno sprawdzę jeszcze Bożych wojowników, bo kupiłem pierwsze dwa tomy bardzo tanio, ale nie wiem czy zdecyduję się na trzeci :)
      A Wiedźmina chciałbym całego ponownie przeczytać, ale nie wiem kiedy mi się to uda :D

      Usuń
    2. Łukasz, jak Ci jeszcze poprzypominam paroma notkami, to już dla świętego spokoju sięgniesz :P :)

      Usuń
  9. Narrenturm czytałam jakoś na początku studiów, czyli w zamierzchłej przeszłości. Pamiętam, że podobało mi się, ale na pewno nie na tyle, co Wiedźmin i nie na tyle, by od razu sięgnąć po drugi tom. Teraz, przyznaję bez bicia, prawie nic nie pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mnie Wiedźmin oczarował i zachwycił a Narreturm nie za bardzo przez głównego bohatera :)

      Usuń